Facebook

Koszykarze nadal bez zwycięstwa [foto, video]

Czwarty mecz i czwartą porażkę zanotowali koszykarze Nysy. Doralowcy we własnej hali ulegli 66:80 Albie Chorzów. - O przegranej zadecydowała ostatnia kwarta - powiedział trener Marcin Radomski.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ. W dalszej części newsa film.

II LIGA: MKS NYSA KŁODZKO - ALBA CHORZÓW 66:80 (17:11, 16:18, 20:23, 13:28)
Nysa: Kowalski 18 (1), Bartkowiak 13, Wyrwas 12, Barycza 8, Cieśla 6, Józefowicz 5 (1), Ratajczak 4, Radwański 0, Magdziarz 0. Alba: Gembus 20 (2), Woźniak 18, Morawiec 14 (2), Spychała 9, Podbiał 9 (1), Czyżnielewski 7, Wójcik 3, Gruth 0, Łukaszewski 0, Tradecki 0, Lis 0, Pawlik 0.

Na ławce w spotkaniu przeciwko chorzowskiej drużynie znaleźli się dwaj rodowici kłodzczanie, Michał Weiss oraz Czesław Radwańskiego. – Nasza sytuacja kadrowa dalej jest tragiczna. Na trzy treningi tylko jeden spędziliśmy w dziesięcioosobowym składzie, który pozwolił na trenowanie meczowych sytuacji. Tak to ćwiczymy w liczbie 8-9 graczy. Zawodnicy kontuzjowani wrócili do zajęć, ale ich dyspozycji daleka jest od optymalnej – mówił przed spotkaniem trener Marcin Radomski. To był także szczególny mecz dla Piotra Magdziarza, który przyszedł do kłodzkiego zespołu właśnie z Alby. – Spędziłem w Chorzowie dwa lata. Zespół rywali mamy rozpracowany, ale kilku uwag co do gry Alby udzieliłem trenerowi (śmiech) – mówił rozgrywający. – Mieliśmy ciężki terminarz jeśli chodzi o pierwsze trzy mecze. Teraz czekają nas bardzo ważne spotkania, które musimy wygrać, dziś z Albą, a później z HK Żory. A dziś spodziewamy się zaciętego meczu, bo dzisiejszy przeciwnik to typowe ślązaki i przeciwstawią nam swoje mocne warunki fizyczne oraz walkę pod tablicę. Jeśli w tym ostatnim elemencie wygramy i zagramy zgodnie z założeniami to jestem dobrej myśli  – dodał P. Madziarz.

Spotkanie rozpoczęło się od prowadzenia 9:0 gości. Dopiero Robert Cieśla w 5. minucie przełamał niemoc w ataku, zdobywając dwa oczka. Gospodarze pod koniec ćwiartki zmniejszyli nieco dystans do rywali, po celnych rzutach wolnych Marcina Kowalskiego, a później po dwóch oczkach Artura Baryczy i Roberta Cieśli (8:9). W 7. minucie dolarowcy objęli prowadzenie po celnej trójce Kowalskiego. Za dwa punkty trafił Łukasz Wójcik, ale kolejną celnym rzutem za trzy oczka popisał się tym razem Józefowicz. Akcję 2+1 dołożył Bartkowiak i Nysa wyszła na prowadzenie 17:11. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza kwarta meczu.

Druga ćwiartka rozpoczęła się od świetnej akcji Magdziarza z Kowalskim. Rywale odpowiedzieli celną trójką i wynik 19:14 utrzymywał się do 13. minuty gry. Wtedy dwa oczka na konto doralowców dołożył Barycza, a po chwili Józefowicz (23:14). Goście później zdobyli 12. punktów z rzędu i wyszli na jednopunktowe prowadzenie w meczu (24:23). Do remisu w 18. minucie doprowadził Jarosław Bartkowiak, a po chwili kłodzczanie odzyskali prowadzenie po akcji zakończonej przez Wyrwasa (27:25). Ostatecznie przed drugą częścią meczu miejscowi mieli cztery punkty przewagi  (33:29). W pierwszych minutach trzeciej kwarcie kłodzczanie utrzymywali kilkupunktowe prowadzenie. Albie udało się odrobić straty w 25. minucie, gdy na tablicy był remis 39:39, a minutę później trzy punkty w zapasie mieli Chorzowie, gdy za trzy trafił Tomasz Gębus. Na 60. sekund przed końcem tej części gry kłodzczanie odzyskali prowadzenie po rzucie Baryczy (53:52), a po tej sytuacji na parkiecie pojawił się rekonwalescent Czesław Radwański.

- O naszej porażce zadecydowała gra w czwartej kwarcie. Obydwie drużyny nie grały rewelacyjnych zawodów, a my w ostatniej części meczu nie potrafiliśmy zmienić naszego sposobu gry, czyli przestać rzucać z daleka – wyjaśniał trener Marcin Radomski. Po dwóch minutach gry gospodarze mieli trzy punkty przewagi (57:54), gdy dwukrotnie trafił Robert Cieśla, ale rywale szybko odpowiedzieli na dwa rzuty gracza Nysy. Alba po 33. minutach gry prowadziła 58:57, a na dodatek czwarty faul złapał najlepiej punktujący w szeregach doralowców, Jarosław Bartkowiak. Po chwili dwa oczka dołożył Woźniak, który punktował także w kolejnej akcji i Alba w tym momencie wygrywała 62:57. Na 4,33 sek. Przed końcem meczu zespół z Kłodzka miał do odrobienia osiem oczek (57:66), a dodatkowo za pięć przewinień mecz zakończył Artur Barycza. Kłodzczanie nie byli w stanie zminimalizować strat, a przewaga chorzowian wzrosła momentami do 12 punktów. Dodatkowo ostatnie minuty Nysa musiała radzić sobie bez Bartkowiaka, który zszedł za pięć przewinień. - Daliśmy też kilka prezentów gościom w postaci głupich fauli, którzy zmieniiili je na punkty i odjechali nam 10 oczek, a my tej przewagi nie byliśmy w stanie odrobić – dodał kłodzki szkoleniowiec. Ostatecznie pojedynek zakończył się porażką 66:80. W następnej kolejce doralowcy jadą do Żor, a w pierwszą środę listopada we własnej hali zagrają spotkanie w ramach drugiej rundy Pucharu Polski. Przeciwnikiem będzie zespół ze Wschowej.