Facebook

Nastąpi przełamanie?


Po dwutygodniowej pauzie do gry wracają koszykarze Zetkamy Dorala Nysy Kłodzko. - Martwi mnie ta przerwa, bo stracimy rytm grania – mówił po ostatnim meczu ligowym szkoleniowiec Jerzy Chudeusz. Jego podopiecznych czeka w ten weekend wyjazd do Poznania, a w środku tygodnia rywalizacja we własnej hali.

W sobotę doralowcy zagrają na wyjeździe z Biofarmem Basketem Poznań. W poznańskiej hali powalczą o przełamanie i odniesienie pierwszego wyjazdowego zwycięstwa.

- U siebie jesteśmy groźni, a na wyjeździe jakbyśmy grali bez połowy drużyny. Ale niedawno w Wałbrzychu rozegraliśmy mecz, kiedy naprawdę fajnie to wyglądało. Górnik musiał się mocno spinać, byliśmy blisko. Jest postęp i to mnie bardzo cieszy – zapowiada Jerzy Chudeusz.

Rywale w miniony weekend również pauzowali, a wcześniej sprawili sensacje. Basket ograł po dogrywce we własnej hali Górnika Wałbrzych (83:80). Było to jednocześnie piąte domowe zwycięstwo poznaniaków w dziewięciu dotychczasowych meczach.

- Ten sezon, jest całkiem niezłym sezonem. U siebie jesteśmy groźni, na wyjeździe już jakbyśmy jechali bez połowy drużyny. Wierzę, że w końcu i wygramy na wyjeździe i to wszystko będzie dobrze wyglądało. Pewne rzeczy już nas tak łatwo nie rozbijają - dodaje.

W środę 12 lutego, kolejna seria pierwszoligowych gier. Nysa we własnej hali zmierzy się z Księżakiem Łowicz. W pojedynkach rozgrywanych w kłodzkiej hali emocji nigdy nie brakuje.

- W Kłodzku przychodzi mniej więcej 300 osób na mecze. Chcą zobaczyć widowisko i nas wspierać, nawet jeżdżą za nami. A my po to gramy, żeby kibice byli zadowoleni, zwłaszcza że miasto i klub wykonało dużo pracy, aby Kłodzko znalazło się ponownie na koszykarskiej pierwszoligowej mapie. Myślę, że jakoś się odwdzięczamy – zauważa kłodzki szkoleniowiec.

Emocje w pojedynku z Księżakiem rozpoczną się o godz. 19.30 w kłodzkiej hali OSiR-u.