Facebook
Grom Witków V liga 1 : 3 MKS Nysa Kłodzko
Mecz
2. kolejka
Grom Witków V liga 1 : 3
MKS Nysa Kłodzko
20-08-2016 17:00
    1  Daniel Horka
  76' 1  Kamil Kowalski
  82' 1  Adam Bońkowski
  90' 1  Kamil Kowalski

Grom: Trawka – Bałuk, Piech, Solarz, Cegielski, Chodurek, Janiszewski, Kloc, Skolimowski, Liszka, Krzysztan.

Nysa: Borkowski - Fedorec, Osicki, Syper, Konowalczyk, Głasek (46 Ciupider), Horka (90 Kulak), Bońkowski, Cebulski (46 Kowalski), Tracz (89 Sasinowski), Pierzchalski (59 Ayinla).

Mimo pewnego i wysokiego zwycięstwa na inauguracje rozgrywek (4:1 z LKS Golą Świdnicką), to w wyjściowej jedenastce Nysy zaszły zmiany. Od pierwszej minuty wystąpił Paweł Cebulski oraz Rafał Głasek, zastępując Kamila Kowalskiego i Dawida Ciupidera. – Tych dwóch zawodników dzień przed meczem wróciło z wakacji i rozpoczęli mecz na ławce rezerwowej. Mamy szeroka kadrę, więc rotacje będą potrzebne – wyjaśnił trener Kamil Krzywda.

Przez całe spotkanie przewaga należała do Nysy, jednak zawodnicy z Kłodzka pudłowali na potęgę pod bramką Bartosza Trawki. Z kole gospodarzom w pierwszych 45. minutach wystarczyła jedna szansa, aby pokonać Borkowskiego. Pięknym uderzeniem z rzutu wolnego, podyktowanego na 20. metrze, popisał się Szymon Kloc i Grom dość niespodziewanego cieszył się z prowadzenia.

Na drugą połowę weszło dwóch ofensywnych zawodników, Dawid Ciupider oraz Kamil Kowalski. W 55. minucie wyczyn Cegielskiego chciał skopiować Krzysztof Konowalczyk, ale futbolówka po jego uderzeniu z rzutu wolnego obiła słupek. Po chwili zespół z Witkowa wyszedł z kontrą i powinien prowadzić różnicą dwóch goli, jednak Szymon Kloc, mając przed sobą tylko bramkarza, fatalnie przestrzelił.

- To był dla mojej drużyny trudny, ciężki mecz, ale wygrany w pełni zasłużenie. Mieliśmy ogromną przewagę w posiadaniu piłki, stworzyliśmy masę sytuacji bramkowych po których nie mieliśmy szczęścia. W końcówce meczu pokazaliśmy charakter i dopięliśmy swego – mówił trener Nysy. Na pomoc w przełamaniu nieskuteczności kłodzkim piłkarzom przyszli gospodarze. Z linii końcowej futbolówkę dośrodkowywał Kowalski, a ratujący przed stratą gola raz za razem Bartosz Trawka tym razem nie zdołał złapać piłki i przepuścił ją pod sobą, a ta wpadła do bramki.

Pięć minut później Nysa była już na prowadzeniu. Za niewykorzystane sytuacje zrehabilitował się poniekąd Łukasz Tracz, bo to po jego akcji futbolówkę ręką zagrał w polu karnym jeden z graczy Gromu. Jedenastkę na gola pewnie zamienił Adam Bońkowski, a wynik w doliczonym czasie gry na 3:1 ustalił Kamil Kowalski.

O fatalną skuteczność zawodników Nysy zapytaliśmy kłodzkiego szkoleniowca. - Problem tkwi w braku cierpliwości. Zamiast tego chcemy jak najszybciej zdobyć gola, a pośpiech nie zawsze popłaca – zapowiedział Kamil Krzywda. Za tydzień MKS rozegra pierwszy mecz na własnym stadionie. Jej rywalem będzie spadkowicz z czwartej ligi, mający również komplet puntów po dwóch kolejkach, zespół Zjednoczonych Żarów.