Facebook

Górnik Boguszów-Gorce V liga 2 : 1 MKS Nysa Kłodzko V Liga
Mecz
10. kolejka
Górnik Boguszów-Gorce V liga 2 : 1
MKS Nysa Kłodzko V Liga
15-10-2016 15:00
    1  Michał Wojtaszek
    1  Tomasz Pierzchalski
    1  Łukasz Tracz
  89' 1  Kacper Fedorec

Górnik: Jaskółowski – Pryk, Szczurek, Podgórski, Kois, Marut (77 Ostrowski), Bejnarowicz, J. Maliszewski (63 Choiński), Zwolenik, Duś (74 A. Maliszewski), Klimek. Nysa: Borkowski – Słomka (72 Fedorec), Syper, Osicki, Konowalczyk, Ciupider (77 Horka), Kowalski, Tracz (82 Wojtaszek), Pierzchalski (72 Cebulski), Bońkowski, Ayinla (82 Janowicz).

Pojedynek fatalnie rozpoczął się dla Nysy, która od trzeciej minuty przegrywała 0:1. Nie najlepiej zachował się Jan Borkowski, który nie przechwycił futbolówki, a ta spadła po nogi Wojciecha Kois, który z najbliższej odległości skierował ją do siatki.  - Przespaliśmy początek meczu. Do tego nie byliśmy dziś wstanie pokonać bramkarza gospodarzy. Mimo ogromnej przewagi nasze akcje słabo były wykańczanie – mówił trener Kamila Krzywda.

Kłodzczanie w niespełna 20. minut stworzyli sobie pięć sytuacji, z których chociaż jedna powinna znaleźć się w siatce. Jednak jak w transie między słupkami bronił Marcin Jaskółowski, zatrzymując uderzenia Tracza, Osickiego czy Pierzchalskiego. Miejscowi przetrwali napór Nysy i w 36. minucie podwyższyli prowadzenie. Uderzenie Dusia wybronił bramkarza Nysy, ale odbił futbolówkę pod nogi nabiegającego Ryszarda Bejnarowicza, który nie miał problemu z wykorzystaniem sytuacji.

- W drugiej połowie większymi siłami zaatakowaliśmy. Sytuacji nam nie brakowało, ale nie mieliśmy dziś sposobu na odczarowanie bramki Górnika – mówił K Krzywda. Jaskółowskiego udało się pokonać dopiero w 89. minucie. Zza pola karnego uderzał Kacper Fedorec, a futbolówka po rykoszecie wpadła do siatki.

- Spotkanie mogło się podobać, bo rozrywane było na niezłym poziomie. Nysa zaprezentowała się z dobrej strony. My zagraliśmy swoją piłkę, to co lubimy grać i to dało nam trzy punkty - skomentował zawody Ryszard Bejnarowicz. Arbiter doliczył do regulaminowego czasu gry pięć minut, ale Nysa musiała przełknąć pierwszą w tym sezonie gorycz porażki. – Głowa do góry i walczymy dalej – pocieszał swoich graczy kłodzki szkoleniowiec.