Facebook

MKS Nysa Kłodzko V Liga 3 : 3 Unia Złoty Stok V liga
Mecz
4. kolejka
MKS Nysa Kłodzko V Liga 3 : 3
Unia Złoty Stok V liga
03-09-2016 16:00
 Jan Borkowski 1     
 Daniel Horka 1     
 Tomasz Pierzchalski 1     
 Paweł Cebulski 1     
 Kamil Kowalski 1 12'    
 Łukasz Tracz 1 84'    
 Przemysław Sasinowski 1 90'    

- Jestem dumny ze swojej drużyny, że mimo dwubramkowej przewagi gości, potrafili odrobić straty. Pokazaliśmy charakter, czego na pewno nie można nam odmówić – powiedział po końcowym gwizdku, trener Kamil Krzywda. Kibice nie mogli narzekać na brak emocji w Kłodzku. Dość niespodziewanie, bo jako pierwsi na prowadzenie wyszli goście, a wynik otworzył Krzysztof Trepka. Kłodzczanie szybko odpowiedzieli, gdy cztery minuty później swojego czwartego gola w sezonie zdobył Kamil Kowalski.

Później na boisku dał się drużynie z Kłodzka we znaki sędzia Adam Żuk, który w 180 sekund (!) obdzielił zawodników trzema kartkami i odesłał na trybuny szkoleniowca Nysy. – Tutaj pretensje mogę mieć do siebie, gdyż przekroczyłem linie i wszedłem na boisko. Natomiast za decyzje, gdy pokazał trzy żółte kartki w ciągu kilku minut, a sytuacje były sporne, to arbiter powinien śmiało usiąść ze mną na trybunach – skomentował kłodzki szkoleniowiec.

Gospodarze nieco ochłonęli i zaczęli stwarzać sytuacje pod bramką Gurbały. Gdy wydawało się, że kolejny gol dla Nysy jest kwestią czasu, to piłkarze ze Złotego Stoku w kilka minut wyprowadzili dwie skuteczne akcje, zakończone bramkami. Pod koniec pierwszej połowy tym razem z decyzją arbitra nie mogli pogodzić się goście. Unia wykonywała rzut rożny, ale sędzia przerwał grę i za uderzenie łokciem pokazał drugi żółty kartonik Łukaszowi Korniów.
Cała druga połowa to oblężenie złotostockiej bramki, jednak podopieczni Grzegorza Czachora długo utrzymywali dwubramkowe prowadzenie, mając szczęście w kilku sytuacjach, albo na wysokości zadania stawał golkiper Unii.

W 80. minucie udało się MKS w końcu zdobyć kontaktowego gola, a swoją niemoc strzelecką przełamał Łukasz Tracz. Punkt MKS uratował w 91. minucie Przemysław Sasinowski. - Z przebiegu całego meczu z wyniku można być zadowolonym, podobnie jak drużyna gości, która grała w osłabieniu. Z drugiej strony można czuć lekki niedosyt, bo mieliśmy na prawdę sporą przewagę w drugich 45. minutach i masę sytuacji bramkowych – podsumował zawody K. Krzywda. Dla gości był to drugi mecz z rzędu, gdzie zremisowali 3:3. Z kolei kłodzczanie stracili pierwsze punkty w tym sezonie.