Facebook

WYWIAD: "Młodzież Nysy zrobiła postępy"

Od kilku lat w Nysie postawiono na szkolenie młodzieży i z każdą rundą przybywają wyniki oraz sukcesy. O szkoleniu młodych adeptów rozmawiamy z trenerem Pawłem Adamczykiem (na zdjęciu), który w rundzie jesiennej prowadził dwie drużyny w lidze dolnośląskiej, młodzików oraz trampkarzy.

Od półtora roku trener Paweł Adamczyk szkoli młodzież w kłodzkim klubie. Jakie wnioski szkoleniowiec może wyciągnąć z pracy z młodzieżą?
- Na pewno trzeba zaczynać szkolenie dzieci już w wieku 5-6 lat, bo zaległości z tego okresu trudno jest później nadrobić. Widać to po dzieciach, które rozpoczęły treningi dopiero w młodzikach, czyli mając 11-12 lat. Od roku w Nysie zaczęto szkolić 5-6-latki. Efekty na pewno będą widoczne wraz z przechodzeniem tego rocznika do starszych grup, jednak zdecydowana większość dzieci grających w naszym klubie zrobiła olbrzymie postępy.
Najlepszym przykładem są orlicy Nysy - rocznik 2003 i młodsi, trenowani przez Kamila Krzywdę, którzy z każdego turnieju rozgrywanego na Dolnym Śląsku wracają z medalem. Dzieci z tego rocznika grają też w lidze terenowej młodzika. Są więc cały rok w treningu i rozgrywkach, albo halowych albo ligowych. Naszym celem w klubie jest zorganizowanie wszystkich grup dziecięcych na wzór tej drużyny. Trzeba podkreślić zaangażowanie rodziców. To nie te czasy, że młody piłkarz sam przychodził na zajęcia, lub rodzic przywoził dziecko i odbierał po treningu. Teraz rodzice często stoją za linią boiska, obserwują postępy swoich milusińskich i sami pilnują, aby dziecko było zawsze na treningu.
W tej chwili w naszym klubie trenuje około 120 dzieci i młodzieży, chcemy dalej się rozwijać i tworzyć nowe grupy. Nie jest problemem zrobić nabór i tworzyć kolejne drużyny. Na drodze lepszego rozwoju stoją przyczyny niestety od nas niezależne. Potrzebą chwili jest wykonanie boiska treningowego tylko dla grup dziecięcych, gdyż w obecnej chwili na jednym boisku zespoły po prostu nie mieszczą się.

Świetne spisują się zespoły młodzików i trampkarzy szkolone przez Pawła Adamczyka. Zwłaszcza Ci drudzy zajęli wysokie trzecie miejsce i wiosną zagrają w grupie mistrzowskiej.
- Muszę przyznać, że obie drużyny zrobiły miłą niespodziankę, a trampkarzy to można nawet rozpatrywać w kategorii sensacji. Chcę zwrócić uwagę na przeskok jaki ta drużyna zrobiła. Jeszcze pół roku temu większość z nich grała w lidze terenowej młodzika, gdzie nie mieli wymagających przeciwników, a za chwilę przyszło im rywalizować w lidze dolnośląskiej i to w starszej kategorii wiekowej. Doszło kilku zawodników, którzy w przeszłości z różnych przyczyn przestali trenować w Nysie. Pozbierałem ich z powrotem i tak powstała drużyna zbudowana dosłownie dwa tygodnie przed startem ligi. Z innych klubów doszedł Przemek Longawa i Łukasz Szukiełowicz. Z kolei drużyna młodzików gra dalej w tym składzie w którym wywalczyła awans do ligi dolnośląskiej. Kilku zawodników, którzy skończyli wiek młodzika przeszło do trampkarzy. Należą im się duże brawa, bo przeskok między ligą terenową, a dolnośląską jest olbrzymi i to pod każdym aspektem sportowym.

Przed startem rozgrywek więcej szans jeśli o chodzi o miejsce dawano zespole młodzików, niż trampkarzom.
- Obydwie ekipy to dwie różne historie. Zespół trampkarzy to była wielka niewiadoma. Praktycznie kompletowałem ją do ostatniej chwili. Po niektórych zawodnikach można było dostrzec braki w wyszkoleniu technicznym spowodowane zbyt późnym rozpoczęciem treningów lub przerwą w zajęciach. Zwłaszcza na początku sezonu drużyna ta nie była zgrana ze sobą, bo gra nie wyglądała tak jak tego oczekiwałem. Jednak z czasem i każdym meczem widać było różnicę na plus. Trzeba również podkreślić, że praktycznie przez całą rundę jesienną nie grało dwóch zawodników na których miała się opierać nasza gra. Chodzi o Kamila Bąka i Marcina Ostrowskiego.

Zwłaszcza końcówka rundy była piorunująca w wykonaniu trampkarzy.
- Sześć zwycięstw z rzędu pozwoliło nam zająć trzecie miejsce. Ukoronowaniem naszej postawy był bardzo dobry, ostatni mecz w rundzie jesiennej w Lubinie, wygrany przez nas 1:0. Ta drużyna przy wszystkich swoich wadach i zaletach ma jedną, najważniejszą cechę, dzięki której zajęła bardzo wysokie miejsce. To zaangażowanie i ambicja. Było kilka lepszych drużyn od nas pod względem umiejętności czysto piłkarskich, ale moi zawodnicy niwelowali tą różnice właśnie dzięki walce i nieustępliwości. Za to właśnie należą im się szczególne słowa uznania.
Drużyna młodzików, chociaż grała razem w tym składzie od pół roku, także zaliczyła słabszy początek. Spowodowane to było przeskokiem z ligi terenowej do dolnośląskiej, a trudno jest wejść w sezon z wysokiego pułapu. Potrzeba było czasu i ogrania, żeby gra zaczęła wyglądać tak jak tego oczekiwałem. Uważam, że ta ekipa ma duży potencjał do dużo lepszej gry. Jest bardzo wyrównana jeżeli chodzi o umiejętności techniczne. Widać natomiast różnicę jeśli chodzi o zmysł taktyczny zawodników, właściwe ustawienie się na boisku. Myślę, że na wiosnę sprawią niejedną niespodziankę. Zresztą pokazali na co ich stać w rundzie jesiennej. Wyjazdowe remisy w Ząbkowicach Śląskich i w ostatnim meczu rundy jesiennej w Zagłębiu Lubin to wyniki stawiające naszych młodzików w czołówce drużyn na Dolnym Śląsku, gdyż w momencie rywalizacji z Nysą zespoły te były liderami rozgrywek. Szóste miejsce na zakończenie rundy jesiennej nie jest złym wynikiem. Z gry Ci chłopcy zasłużyli, aby być o jedno miejsce wyżej. Trzeba podkreślić, że rocznik 2000 w grupie dolnośląskiej stoi na bardzo wysokim poziomie i poza Bielawianką Bielawą toczyliśmy naprawdę ciężkie mecze.

Którzy gracze tych drużyn zrobili największe postępy, a którzy już teraz wyróżniają się na tle innych graczy?

- Trochę niezręcznie jest mi wystawiać indywidualne oceny zawodnikom, zwłaszcza jeżeli są to młodzi chłopcy. W drużynie trampkarzy mamy jednego zawodnika w kadrze Dolnego Śląska, jest nim Łukasz Szukiełowicz. Chyba najrówniej grający zawodnik, który występuje na pozycji środkowego pomocnika, większość akcji przechodziła właśnie przez niego. Inni zawodnicy mieli większe wahania formy. Na przykład Maks Fryczkowski po słabym początku miał bardzo dobrą końcówkę rundy. Odwrotnie Przemek Longawa, który na początku sezonu był motorem napędowym większości akcji. Końcówka sezonu w jego wykonaniu nie była już tak efektowna, co nie przeszkodziło mu strzelić zwycięskiego gola w ostatnim meczu w Lubinie. Na pewno nasz bramkarz, Krzysiu Hnatów bronił bardzo pewnie, niejednokrotnie wygrywając pojedynki w sytuacjach sam na sam.
W zespole młodzików największy postęp zrobił Filip Skórnica. Jest to piłkarz o największych umiejętnościach technicznych, praktycznie nie było akcji naszego zespołu w których Filip nie brałby udziału. Do tego dużo widzi na boisku i gra dojrzały futbol. Oczywiście, gdyby nie miał w około siebie innych dobrych zawodników w drużynie, to jego gra nie byłaby tak efektowna. 
Jestem pewien, że jeżeli wszyscy ustabilizują swoją formę, to nie będzie takich dużych wahań i po rundzie wiosennej obydwie drużyny będą wyróżnione.