Facebook

Zła passa juniorów młodszych trwa

Nie tak zawodnicy Nysy Kłodzko wyobrażali sobie środowe popołudnie. W szóstym meczu tego sezonu odnotowali trzecią z rzędu porażkę. Tym razem musieli uznać wyższość zawodników legnickiej Miedzi 1:3. Bramkę dla kłodzkiej drużyny zdobył Adam Bońkowski. 

6. KOLEJKA LIGI DOLNOŚLĄSKIEJ JUNIORÓW MŁODSZYCH: NYSA KŁODZKO - MIEDŹ LEGNICA 1:3 (1:2)
Bramka: Adam Bońkowski. Skład: Niewęgłowski - Fedorec (72 Wcisło), Łazarowicz, Turek, Mróz, Bońkowski, Doręgowski, Kotfas, Szwaja (76 Michalczyk), Cebulski (78 Reichert), Wiącek.

 Do meczu z Miedzią, kłodzczanie wyszli w nieco innym ustawieniu, niż nas wcześniej przyzwyczaili. Dotychczas jedyny napastnik Mikołaj Kotfas został cofnięty do środka pola, a do napadu zostali przesunięci skrzydłowi Jacek Cebulski i Łukasz Wiącek. Na prawej stronie zagrał Adam Bońkowski, a na lewej Daniel Szwaja. Przebieg pierwszej połowy pokazał, że był to dobry ruch ze strony trenera Sobczyka. Na emocje w pierwszych minutach nie musieliśmy zbyt długo czekać. Już w siódmej minucie, prostopadłym podaniem ze środka boiska popisał się Mateusz Doręgowski. Środkowy pomocnik zagrał do wybiegającego po lewej stronie Wiącka, ten dograł wzdłuż pola karnego do nadbiegającego Adama Bońkowskiego, który z sześciu metrów umieścił piłkę w siatce rywali. Jak się później okazało były to dobre złego początki. Odpowiedź miedziowych była natychmiastowa. Już dwie minuty po straconym golu, przeprowadzili atak lewą stroną. Skrzydłowy zagrał w kierunku napastnika, lecz niedokładnie. Do futbolówki doszedł Bartosz Mróz, ale źle ją przyjął. Piłkę zagarnął zawodnik Miedzi, zszedł do boku i strzałem przy bliższym słupku doprowadził do remisu. Przy tej akcji warto dodać, iż mecz ten rozgrywał się przy nieprzyjemnej pogodzie. W trakcie całego meczu, nieustannie padał deszcz, tworząc na kłodzkiej murawie liczne kałuże. Między innymi na 16 metrze - tego samego miejsca, co z piłką zabrał się zawodnik z Legnicy. Śmiem twierdzić, że nie doszłoby do tego, gdyby nie kałuża. Co i tak nie zmienia faktu popełnienia błędu przez obrońcę Nysy.

Pierwsze fragmenty spotkania - mimo złej pogody - toczyły się w dobrym tempie. Akcje przechodziły z jednej pod drugą bramkę. Zawodnicy trenera Sobczyka mogli żałować niewykorzystanych kilku szans. Najpierw w 11 minucie, bliski szczęścia był Mikołaj Kotfas, który po prostopadłym podaniu, co prawda nie sięgnął piłki, ale błąd popełnił bramkarz gości wypuszczając ją, lecz przy dobitce kłodzczanina, w porę naprawił swój błąd. Kilka chwil później, golkiper gości ponownie miał problemy ze złapaniem strzału tym razem Łukasza Wiącka. Kłodzki napastnik, może mówić o pechu, bo w 27 minucie spotkania, po jego uderzeniu z 17 metrów, piłka wylądowała na poprzeczce legniczan. Ci natomiast, co jakiś czas, próbowali zagrozić bramkarzowi Nysy. W 20 minucie, po składnej akcji z lewej strony, skrzydłowy Miedzi oddał groźny strzał. Szczęśliwie dla gospodarzy piłka powędrowała metr obok słupka Niewęgłowskiego. I kiedy wydawało się, że do końca pierwszej połowy nic wielkiego nie może się zdarzyć, nastał dramat gospodarzy. Na minutę przed gwizdkiem sędziego, błąd przy wyprowadzaniu piłki popełnił Bartosz Mróz. Futbolówkę przejął zawodnik Miedzi, zszedł z boku do środka boiska i oddał ładny strzał z 20 metrów umieszczając piłkę tuż przy prawym słupku bramki Nysy. Niestety była to druga w przeciągu trzech meczów stracona bramka do szatni.

Druga połówka rozpoczęła się pod znakiem ataku gospodarzy. Tym razem po centrze z prawej strony, głową niecelnie uderzył Jacek Cebulski. Można było myśleć, że to będzie znak dla jeszcze częstych wizyt pod bramką rywali. Nic bardziej mylnego. Wśród zawodników kłodzkich brakowało ruchu. Jednak najbardziej widoczny był brak zagrać prostopadłych do napastników. Całkiem inaczej było u ich rywali z Legnicy. Co raz próbowali zagrań po ziemi do wybiegających ofensywnych graczy. Po jednej z takich zagrań, miedziowi doczekali się centry z lewej strony. Do piłki wyszedł Daniel Niewęgłowski, który popełnił błąd wybijając piłkę tuz przed siebie - co gorsza - wprost pod nogi rywala. Ten ze stoickim spokojem podwyższył wynik na 3:1.

Druga część gry zupełnie nie układała się gospodarzom. W ciągu 40 minut stworzyli sobie tak naprawdę tylko dwie dobre sytuacje. Najlepszą mieli na kwadrans przed końcem meczu. Z prawej flanki przebił się Cebulski, dograł w pole karne, ale z idealnej pozycji źle uderzył głową Daniel Szwaja. Pod koniec, legniczanie nie musieli się zbytnio forsować w ataku. Nastawieni byli bardziej na kontry. Po jednej z nich na chwilę przed końcowym gwizdkiem byli bliscy podwyższenia wyniku. Najpierw z prawej strony pola karnego Nysy, skrzydłowy zakręcił swoimi rywalami, lecz jego strzał wybronił Niewęgłowski. Chwilę później, niemal kopia akcji, ale z drugiej strony kłodzkiego pola karnego. Szczęśliwe dla gospodarzy, akcja ta miała takie samo zakończenie.

Była to trzecia porażka z rzędu Nysy. Najbardziej można żałować tego, że rywale niezbyt dużo musieli się napracować, by zdobyć bramkę. Co więcej, to gospodarze pomogli im w zdobywaniu goli. Jak na razie kłodzczanie są bezkompromisowi. Trzy razy wygrali i odnieśli też tyle samo porażek. Następne spotkanie podopieczni Mariusza Sobczyka rozegrają na wyjeździe z Zagłębiem Lubin. I kiedy, jak nie w takim meczu, i nie z takim rywalem najlepiej przełamać tę nieszczęsną passę?

Statystyki:
12 strzały 12
9 strzały celne 8
3 strzały niecelne 4
1 rzutu rożne 0
9 faule 24
12 dośrodkowania 6
3 spalone 0
1 żółte kartki 4
0 czerwone kartki 0

Polar Wrocław - Chrobry Głogów 0:5
Śląsk Wrocław - Orzeł Ząbkowice Śląskie 2:1
Górnik Wałbrzych - MKS Oława 6:1
Parasol Wrocław - Zagłębie Lubin 0:1
KS Polkowice - FC Academy Wrocław 0:0
Strzelinianka Strzelin - Lechia Dzierżoniów 1:6
Ślęza Wrocław - Gryf Świdnica 4:1