Facebook

Pewne zwycięstwo juniorów młodszych

Juniorzy młodsi Nysy wygrali 7:2 w Ząbkowicach Śląskich, z tamtejszym Orłem. Po dwie bramki zdobyli Łukasz Wiącek i Mikołaj Kotfas, a po jednym trafieniu zaliczyli Daniel Szwaja, Jacek Cebulski oraz Patryk Reichert z rzutu karnego. Po tej wygranej podopieczni Mariusza Sobczyka znajdują się na szóstym miejscu w tabeli.

9. KOLEJKA LDJM: ORZEŁ ZĄBKOWICE ŚLĄSKIE - MKS NYSA KŁODZKO 2:7 (1:4)
Bramki: 1:1 Łukasz Wiącek, 1:2 Łukasz Wiącek, 1:3 Daniel Szwaja, 1:4 Mikołaj Kotfas, 1:5 Mikołaj Kotfas, 2:6 Jacek Cebulski, 2:7 Patryk Reichert (rzut karny). Skład: Niewęgłowski - Mróz, Łazarowicz, Pierzchalski, Wcisło (Fedorec, Iwanowicz), Turek, Szwaja (Michalczyk), Bońkowski, Wiącek, Cebulski (Reichert), Kotfas.

Do spotkania Nysa podeszła ze sporymi obawami, ponieważ w składzie zabrakło jednego z podstawowych graczy Mateusza Doręgowskiego. Pierwsze minuty spotkania nie potwierdziły obaw. To Nysa ruszyła do zdecydowanych ataków. Jednak to gospodarze zdobyli pierwszą bramkę. Z 25. metrów kapitalnie uderzył gracz Orła, co prawda Niewęgłowski wybił piłkę jednak tuż pod nogi nadbiegającego napastnika gospodarzy, a ten nie zmarnował prezentu i gospodarze prowadzili 1:0. Ta bramka bardzo ale to bardzo rozjuszyła naszych juniorów, którzy zdecydowanie rzucili się do odrabiania strat, a na efekty nie trzeba było długo czekać. W 20. minucie Cebulski dobrym podaniem obsługuje Wiącka, a ten lobem doprowadza do remisu. Pięć min później Kotfas w polu karnym wymanewrował dwóch obrońców i pięknym strzałem z ok. 12. metrów dał prowadzenie Nysie. Ta bramka nie zadowoliła naszych graczy, bo już pięć minut później zakotłowało się pod bramką Orła, aż w końcu piłka trafiła do niepilnowanego Szwai, który podwyższył na 1:3. Nysa nie przestawała i nadal z wielkim animuszem atakowała jak gdyby przegrywała ten mecz. Postawa jaką prezentowali nasi piłkarz została wynagrodzona w 36. minucie, kiedy to Mróz dograł do Kotfasa, a ten w bliźniaczy sposób jak strzelił swojego pierwszego gola podwyższył wynik na 1:4.

Druga połowa to nadal doskonała gra Nysy, która panowała na boisku nie dając gospodarzom wymienić choćby trzech podań. W 60. minucie książkowa akcja Nysy, Kotfas z pierwszej piłki idealnie dogrywa piłkę do wybiegającego na czysta pozycje Wiącka, który strzela swoja druga bramkę i podwyższa prowadzenie na 1:5. Przewaga Nysy trwała nadal, ale tym razem jedną z nielicznych kontr przeprowadził Orzeł i zmniejszył rozmiar porażki na 2:5. Niewiarygodnie ambitna postawa naszych zawodników została ukoronowana w 71. minucie. Kotfas dograł na czysta pozycję do Cebulskiego, a ten nie zmarnował okazji i powiększył prowadzenie 2:6. Jednak i to nie wystarczyło dobrze dysponowanym piłkarzom Nysy, bo już 4 minuty później w polu karnym został podcięty Wiącek  a sędzia bez wahania wskazał na wapno. Skutecznym egzekutorem został Reichert, który zaliczył swoje pierwsze trafienie w lidze dolnośląskiej, a tym samym ustanawiając wynik spotkania na 2:7. Nysa pokazała wielki charakter i ogromną determinację. Cały mecz toczony był w szybkim tempie a nasza gra mogła podobać się najbardziej wybrednym kibicom piłki. Składne akcje, długie utrzymywanie się przy piłce, kolejny raz pokazały wielki potencjał tego zespołu. Teraz przed Nysą domowy pojedynek z Chrobrym Głogów (6.10.).