Facebook

WYPOWIEDZI: juniorzy Nysa - Orzeł


Mecz decydujący o tytule mistrza jesieni w lidze okręgowej juniorów starszych rozegrała Nysa i Orzeł Ząbkowice Śląskie. Lepsi od MKS byli rywale. O ocenę tego pojedynku poprosiliśmy dwójkę szkoleniowców Orła, a po stronie gospodarzy, kapitana kłodzkiego zespołu, Mateusza Miłosia. 

Piotr Kupiec, trener Orła Ząbkowice Śląskie:
- Trzy punkty jak najbardziej zasłużone, aczkolwiek zdobycie ich nie przyszło łatwo. Przed meczem zakładaliśmy sobie, aby narzucić własny styl gry i chyba to nam się udało. Kluczem do zwycięstwa był wysoki pressing oraz niedopuszczanie gospodarzy do ich największego atutu - szybkiego wyprowadzani kontr. 

> Krzysztof Cupiał, II trener Orła Ząbkowice Śląskie:

- Mecz od początku stał na wysokich obrotach. Tego dnia gospodarze potrafili wykreować 4-5 groźnych sytuacji, jednak w każdej z nich górą byli nasi defensorzy do spółki z bramkarzem. W akcjach ofensywnych to mieliśmy jednak więcej argumentów, a część z nich zostały zakończone bramkami. Dla mnie, jako jednocześnie trenera drużyny juniorów młodszych, miłym akcentem były występy młodszych zawodników, którzy wytrzymali tempo spotkania i pokazali jakość.

> Mateusz Miłoś, kapitan Nysy Kłodzko:
- Samo spotkanie stało na wysokim poziomie. W pierwszej połowie mieliśmy więcej sytuacji od rywala, ale to oni mieli większą skuteczność i wykorzystali nasze błędy, po których straciliśmy bramki. Po zmianie stron próbowaliśmy odwrócić stan meczu, gra wyglądała lepiej, staraliśmy się dochodzić do sytuacji, ale nie mieliśmy przysłowiowego szczęścia. Mimo porażki, trzeba pochwalić zespół. Daliśmy z siebie wszystko, zostawiliśmy serce i wolę walki. Trzeba być dumnym z zespołu, bo zrobiliśmy kawał dobrej roboty w tej rundzie i na wiosnę wrócimy silniejsi i lepsi.