Facebook

Koszykarze wyszarpali zwycięstwo [foto]

Koszykarze Nysy Kłodzko wygrywają 66:63 z Pogonią Prudnik. Jeszcze po dwóch pierwszych kwartach nic nie zapowiadało triumfu zespołu Marcina Radomskiego nad rywalami...

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.


MKS DORAL NYSA KŁODZKO - POGOŃ PRUDNIK 66 : 63 (12:16, 8:19, 27:14, 19:14)

Nysa: Kowalski 20 (4x3), Bartkowiak 15, Lepczyński 14 (1x3), Weiss 9 (1x3), Wojciechowski 8. Pogoń: Kucia 17 (4x3), Cichoń 13 (1x3), Pawłowski 12, Chmielarz 9, Madziar 5, Moczulski 3, Leszczyński 2, Zarankiewicz 2. 

Dwie różne połowy rozegrali koszykarze Nysy Kłodzko. O dwóch pierwszych kwartach najlepiej byłoby przemilczeć. - Brak dokładności w wykonaniu elementów taktycznych i technicznych, a w szczególności złe decyzję doprowadziły do tego że przeciwnik w pewnym momencie prowadził 17 punktami – mówił trener Marcin Radomski. Po pierwszej kwarcie goście wygrywali 16:12, a w drugich 10. minutach spotkaniach Pogoń uzyskała prowadzenie 31:14. Na przerwę zespól z Prudnika schodził mając w zapasie 15. punktów przewagi (35:20).

Jednak tych, co gra Nysy nie odstraszyła i pozostali na hali to na pewno nie żałowali. W drugiej części meczu zobaczyliśmy odmienioną i ambitną drużynę, walczącą o każdy centymetr parkietu. W trzeciej kwarcie doralowcy zniwelowali straty do dwóch oczek (47:49). Świetne zawody rozegrał Marcin Kowalski, bo to głównie dzięki jego rzutom udało się odrobić straty, a cichym bohaterem był Rafał Wojciechowski, który był bliski osiągnięcia triple double (trzy wyniki statystyczne, które wyrażone są w postaci liczb dwucyfrowych).

Zespół z Prudnika zdołał utrzymać prowadzenie do 33 minucie, kiedy to za trzy oczka trafił Lepczyński i na tablicy był wynik remisowy 55:55. Później utrzymywało się 2-3 punktowe prowadzenie przyjezdnych. Na dwie minuty przede końcową syreną ponownie był remis, tym razem za sprawą Bartkowiaka, który dobił rzut Wojciechowskiego. Gospodarze wyszli na prowadzenie po skutecznie wykonanych rzutach wolnych przez Weissa. Wynik 66:63 na siedem sekund przed końcem meczu ustalił Marcin Kowalski, który nie pomylił się przy wykonaniu rzutów osobistych. Rywale zdołali jeszcze oddać rzut za trzy punkty, ale na szczęście dla Nysy był on niecelny.