Facebook

Wywiad: "Jesteśmy w stanie grać dobrze"

Meczem z GTK Gliwice, zespół Dorala Nysy Kłodzka rozpoczął rundę rewanżową sezonu zasadniczego II ligi. Była więc okazja do podsumowania pierwszej części rozgrywek w rozmowie z wiceprezesem klubu, odpowiedzialnym za sekcje koszykówki, Jerzym Sierakowskim (na zdjęciu).

Skąd taka nierówna forma zespołu w tym sezonie?
JERZY SIERAKOWSKI: - Po letnich przygotowaniach zespołu wkroczyliśmy w nowy sezon z dużymi nadziejami. Pierwsze mecze pokazywały, że stać nas na dobrą grę. Jednak przyszły potem trudniejsze chwile. Niektórzy zawodnicy zaczęli odczuwać zmęczenie, doszły małe kontuzje i nastąpił taki okres rozprężenia. Wydawało nam się, że jesteśmy w stanie zagrać dobrze ze słabszymi zespołami i to w okrojonym składzie. Zawodnicy Ci, którzy nie wzięli udziału w tych meczach stracili formę i stąd zaczął się nerwowy etap w naszej grze. Były słabsze i gorsze momenty. A żeby wrócić do dobrej gry trzeba na prawdę sporo czasu i sądzę, że to ma szansę nastąpić, niemniej na pewno wydłuży się to. Dodatkowo ta sytuacja komplikuje się, bo dwóch naszych zawodników (J. Bartkowiak i M. Kowalski – red.) odczuwa kontuzję. Wahania formy i tym samym wahanie gry w ostatnim czasie było tego wynikiem, co działo się wcześniej. Jesteśmy w stanie grać dobrze, niemniej bardzo tego chcemy i to przenosi się na mecz, gdzie zawodnikom zaczynają drżeć ręce, a szansa, która się otwiera, nie jest wykorzystywana. W tym elemencie jest na pewno wiele do zrobienia. 

Przez słabe wyniki od razu pojawiły się głosy, że to wina trenera.
- Mówiąc kolokwialnie, jak się ocenia wyniki zespołu to zawsze patrzy się pod kątem trenera i to jest główna postać na którą spływają te dobre jak i te złe strony wyników. Trudno mi przypisać trenerowi Marcinowi Radomskiemu większą winę. Łatwiej jest scedować na niego pewne niedociągłości gry, niż na zawodników, aby je wzięli na swoje barki. Taka jest mentalność ludzi, że widzi się winę w innych, a nie w sobie. To też dało negatywny wynik w postaci słabszej gry w niektórych meczach.

Czy pozycja szkoleniowca była zagrożona?
- W tym momencie nie chciałbym zawierać jakich słów czy wniosków odnośnie zmiany trenera. Cały czas jesteśmy nastawieni na współprace i poprawę wyników z trenerem Marcinem Radomskim. Szkoleniowiec ma swoje przemyślenia w tej kwestii. Chciałbym, aby miał czystą głowę, podchodził do rozgrywek racjonalnie i nie kierował się emocjami, czy plotkami w tym temacie.

Czego życzyć drużynie w 2014 roku?
- Przede wszystkim zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia. Bez pełnej możliwości dyspozycji fizycznej trudno jest osiągać wyniki. Na tym poziomie rozgrywek nie da się grać na pół gwizdka. Wszystkie zespoły chcą wygrać i stawiają trudne warunki. Nawet te najsłabsze w tabeli i nie ma w tej lidze drużyny, która nie chciałaby wygrywać.  Potrzeba nam stabilizacji formy,  a przy zmianach składu w związku z kontuzjami jest to trudne. Mamy teraz dwa tygodnie przerwy i liczę, że zawodnicy kluczowi, którzy są kontuzjowani, wrócą do zdrowia i do meczu z Jelenią Górą przystąpimy w pełni zdrowia. I oby z pozytywnym dla nas wynikiem. W pierwszym meczu wygraliśmy, ale to było w naszej hali, w której gra nam się dobrze w porównaniu do meczów wyjazdowych. Trzeba będzie dać wiele z siebie w tym pojedynku, aby wywieść z Jeleniej Góry zwycięstwo.