Facebook

Porażka z GKS i sędziami [foto, video]

Koszykarze Dorala Nysy Kłodzko przegrali 72:78 z GKS Tychy. W dużej części o wygranej lidera II ligi zadecydowały katastrofalne decyzje sędziów w drugiej kwarcie spotkania. Jednak kłodzczanie nie załamali się i dzielnie walczyli o korzystny rezultat.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ

II LIGA: DORAL NYSA KŁODZKO - GKS TYCHY 72:78 (18:18, 12:25, 23:19, 19:16)
Nysa: M. Lepczyński 20 (2), J. Bartkowiak 15 (1), R. Wojciechowski 14, M. Weiss 10 (2), M. Kowalski 6 (2), M. Lipiński 4, J. Gadomski 3, R. Cieśla 0, C. Radwański 0. GKS: T. Bzdyra 20, M. Dziemba 14 (1), D. Weiss 9 (2), R. Lemański 8 (2), P. Hałas 7 (1), P. Olczak 6 (2), R. Basiński 5 (1), T. Deja 4, M. Markowicz 4, R. Sebrala 1.

Początek spotkania był dość wyrównany. Rozpoczęło się od prowadzenia 4:0 drużyny gości, ale później wynik oscylował w granicach remisu. Tak też zakończyła się pierwsza ćwiartka - 18:18. Z kolei druga część meczu rozpoczęła się od celnych rzutów trzypunktowych. Najpierw trafili przyjezdni, a po chwili Lepczyński. Później pięć punktów z rzędu padło łupem kłodzkich zawodników. Goście odpowiedzieli punktami Bzdyry i w 13. minucie spotkania doralowcy wygrywali 26:23.

Wtedy doszło skandalu w wykonaniu sędziów tego spotkania, która to decyzja miała duży wpływ na dalsze losy meczu. Faul odgwizdano zawodnikowi GKS-u i piłka z boku należała się gospodarzom. Jednak następnie szkoleniowiec GKS wziął czas na żądanie, a po przerwie nie wiedzieć czemu grę wznowili… tyszanie. Na oczywistą pomyłkę nie zareagował stolik sędziowski z komisarzem na czele, mocno to poruszyło widownie, a kłodzkich zawodników wyprowadziło z równowagi. Rywale po wznowieniu gry popisali się celną trójką, a po chwili jeszcze dwukrotnie z rzędu trafiali za trzy oczka.

Z wyrównanego spotkania GKS objął prowadzenie 40:30, a w końcówce doszło do jeszcze jednej sytuacji z udziałem sędziów. Po stracie piłki Michał Weiss chcąc przerwać akcję sfaulował Lemańskiego, ale arbitrzy nie odgwizdali przewinienia, pozwalając grać tyszanom, którzy akcję skończyli kolejną trójką. Dodatkowo z decyzją nie mógł pogodzić się Weiss i sędziowie odgwizdali zawodnikowi Nysy faul techniczny za niesportowe zachowanie.

- Na razie gramy bardzo dobrze. Nie daliśmy się wyprowadzić z równowagi zaczepkom tutejszym kibicom, które spowodowane są zewnętrznymi kwestiami. Realizujemy swoje założenia i chcemy taką grę kontynuować do końca spotkania – mówił po 20 minutach gry Tomasz Bzdyra. Tuż po przerwie drużyna z Tych po wykorzystaniu rzutów osobistych wygrywała 45:30. Mimo to kłodzczanie dzielnie i ambitnie walczyli z liderem II ligi. Na dwie minuty przed końcową syreną Nysa przegrywała jednym punktem (70:71), a kilkadziesiąt sekund później 72:74, ale nie zdołała odwrócić losów meczu. - Chciałbym podziękować swoim zawodnikom za zaangażowanie i wolę walki, bo za to co zrobili w tym spotkaniu należą im się duże brawa - mówił tuż po meczu trener Marcin Radomski. Ostatecznie jego zespól uległ 72:78.