Facebook

Koszykarze bez happy endu [foto]

To nie było najlepsze spotkanie w wykonaniu koszykarzy Dorala Nysy Kłodzko. Mimo słabszej dyspozycji kłodzczanie bliscy byli zwycięstwa w spotkaniu z Albą. Ostatecznie, po emocjonującej końcówce, chorzowianie wygrali 74:72.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

MKS DORAL NYSA KŁODZKO - ALBA CHORZÓW 72:74 (15:19, 19:22, 17:14, 21:19)
Nysa:
Weiss 21 (3x3), Kowalski 12(2x3), Lepczyński 10(1x3), Gadomski 10, Bartkowiak 9, Lipiński 6, Wojciechowski 4. Alba: Tokarski 20(1x3), Gembus 20(3x3), Wójcik 14(1x3), Weselak 7, Leszczyński6(1x3), Podbiał 5, Batorski 2.

Dramatycznie wyglądała w ciągu tygodnia sytuacja kadrowa zespołu. Na uraz narzekał Marcin Kowalski, chory był Maciej Lepczyński, a Michała Lipińskiego zatrzymały obowiązki zawodowe. Z kolei z uwagi na sprawy prywatne w meczu nie zagrał Czesław Radwański.

Ta absencje podczas treningów miało duży wpływ na spotkanie, bo jak przyznał Marcin Radomski jego zawodnikom brakowało koncentracji, a w ataku grali ospale. Rozpoczęło się od punktów Wojciechowskiego, ale później lepiej spisywali się goście. W kłodzkiej drużynie mnożyły się straty, a jak już udało się oddać rzuty to były on niecelny. Alba w pierwszej kwarcie utrzymywała kilkupunktowe prowadzenie. Po trójce w 7. minucie przewaga wzrosła do ośmiu punktów (15:7). W ostatnich dwóch minutach pierwszej kwarty udało się odrobić część strat. Od stanu 9:19 dla rywali drużyna Marcina Radomskiego rzuciła sześć punktów z rzędu i na pierwsza przerwę zeszłą przegrywając 15:19.

W dalszej części Nysa grała falami. Szybko odrobiła straty, obejmując prowadzenie 21:19. Jednak po kilku kolejnych akcjach wygrywali goście 27:21, którzy prowadzenie utrzymali do końca drugiej ćwiartki (41:34). - Jak na razie gra w obronie nie wygląda tak jakbyśmy tego chcieli, tracimy zbyt dużo łatwych punktów. Musimy poprawić ten element gry i być przede wszystkim bardziej skoncentrowani – mówił w przerwie meczu Michał Lipiński.  Słowa zawodnika Nysy sprawdziły się, bo doralowcy poprawili grę w obronie i po szybkich akcjach zmniejszyli dystans do Alby (40:44). W 29. minucie gry był remis 51:51 i gdy wydawało się, że bliżej prowadzenia jest Nysa, to błędy gospodarzy wykorzystali rywale i wyszli na prowadzenie (51:55).

O wygranej decydowała ostatnia kwarta, chociaż wydawało się, że po kilku minutach gry jest już po meczu. Alba na sześć minut przed końcową syreną prowadziła 67:54, jednak zespół Marcina Radomskiego pokazał charakter i zniwelował straty do jednego punktu (68:69, a po chwili 70:71). Kłodzczanie mieli okazję objąć prowadzenie, ale rzut Lepczyńskiego był niecelny, a dobitka Bartkowiaka również. Równo z syreną na rzut zdecydował się Lipiński, ale nie znalazł on drogi do kosza i ze zwycięstwa cieszyli się chorzowianie.