Facebook

Koszykarze wygrywają zgodnie z planem

Koszykarze Nysy Kłodzko zgodnie z planem dopisali dwa punkty w pojedynku z outsiderem II ligi. Doralowcy wygrali 77:50 z Gimabsketem Wrocław. Jednak mimo łatwego zwycięstwa dwóch kłodzkich zawodników przypłaciło spotkanie kontuzjami.


DORAL NYSA KŁODZKO - GIMBASKET WROCŁAW 77:50 (20:11, 12:6, 21:13, 26:20)
Nysa: Bartkowiak 27, Wojciechowski 13, Kowalski 12, Gadomski 10, Poręba 7, Radwański 3 (1x3), Cieśla 3 (1x3) Lipiński 2. Gimbasket: Kościuk 18 (4x3), Krówczyński 18 (4x3), Głuchowicz 7, Wiśniewski 6 (2x3), Wasilewski 1.

To był mecz bez historii. Kłodzczanie bez problemów zainkasowali dwa oczka, jednak szkoleniowiec Nysy narzekał na problemy kadrowe. Do dyspozycji w tym spotkaniu miał tylko ośmiu zdrowych zawodników. Dodatkowo obowiązki służbowe sprawiły, iż w połowie meczu drużynę musiał Czesław Radwański.

Jeśli chodzi o samo spotkanie to od prowadzenia 5:2 rozpoczęli wrocławianie, ale później mecz zgodnie z przewidywaniami przebiegał pod dyktando doralowców. W 8. minucie gry było już 13:5 dla Nysy, a na pierwszą przerwę kłodzczanie zeszli wygrywając 20:11.

- W obronie gramy to, co sobie założyliśmy. Jednak brakuje nam skuteczności w ataku, stąd taki niski wynik po naszej stronie. Stwarzamy sobie pozycje, oddajemy rzuty, tylko nie zawsze trafiają one do kosza – mówił w przerwie spotkania Michał Lipiński, który występ w tym spotkaniu przypłacił urazem dłoni. Podobnie zresztą jak Robert Cieśla, który w jednej z akcji skręcił kostkę. 

Kłodzczanie w trzeciej i czwartej kwarcie rzucili rywalom łącznie 47 oczek i całe spotkanie wygrali 77:50. Szansę gry w spotkaniu dostał Mateusz Poręba. – Koszykarz ten jest naszym wychowankiem, jest przy drużynie i jeśli jest okazja to zawsze próbujemy go ogrywać. Na ławce był też Łukasz Rozmus, ale obecnie leczy kontuzje i dzisiaj nie mógł wystąpić – mówił trener Marcin Radomski. Mateusz Poręba ten spędził na parkiecie niespełna 13. minut, zdobywając w tym czasie siedem punktów.