Facebook

Dziewiąte zwycięstwo koszykarzy


Wygraną koszykarzy Nysy Kłodzko zakończył się wyjazdowy pojedynek z Sokołem Międzychód. Doralowcy wygrali 68:60.


Poniżej relacja ze spotkania.

II LIGA: SOKÓŁ MIĘDZYCHÓD - NYSA KŁODZKO 60:68 (13:20 14:16 15:11 18:21)
Nysa: Weiss 19 (1x3), Płatek 13 (1x3), Kowalski 11 (3x3), Kucia 11 (1x3), Wojciechowski 10, Lepczyński 4 (1x3), Radwański 0, Lipiński 0.

Zwycięstwo w Międzychodzie było dla doralowców dziewiątą wygraną w rozgrywkach. - Mecz był pod naszą kontroli od początku do końca – mówił trener Marcin Radomski. W spotkaniu z Sokołem Nysa musiała sobie radzić bez Jarosława Bartkowiaka.

Była więc spora obawa, że pod nieobecność tego gracza Nysa może mieć problem w strefie podkoszowej, bo Mateusz Płatek oraz Rafał Wojciechowski grali z urazami. Do tego przeciwnicy dysponowali sporym zestawem graczy podkoszowych, na czele z Piotrem Wojdyrem, mającym 217 cm wzrostu.  - Okazało się, że Rafał, Mateusz i Czesiek sobie z nimi poradzili i w tej strefie nawet dominowaliśmy – ocenił kłodzki trener. 

Początek spotkania, który rozgrywany był o nietypowej porze (godz. 14:00), należał do gości, którzy wygrywali 7:0. Sokół pierwsze punkty zanotował dopiero w 5. minucie gry. Jeszcze na 120 sekund przed końcem tej ćwiartki Nysa wygrywała różnicą dziesięciu oczek (19:9). Ostatecznie pierwsza kwarta zakończyła się jej prowadzeniem 20:13.

Drugie 10. minut pojedynku było bardziej wyrównane, bo miejscowi odrobili część strat. Jeszcze w 17. minucie gry Sokół przegrywał 25:27, ale 180 sekund później gospodarze tracili już dziewięć oczek do Nysy (27:36). - Na obwodzie fajnie broniliśmy, ograniczając mocno najlepszych zawodników Sokoła. Efekt tej obrony to 60 punktów przeciwnika, gdzie i tak ostatnie ich 10 oczek to nasza luźniejsza obrona, bo było już wiadome, że wygramy – relacjonował M. Radomski.

W trzeciej kwarcie Sokół kilkukrotnie niwelował straty do 2-3 punktów, a w 27. minucie nawet do jednego oczka (40:41). Mimo to kłodzczanie potrafili wytrzymać napór drużyny z Międzychodu. - Nie mieliśmy dzisiaj najlepszej skuteczności. Jednak w kluczowych momentach, gdy przeciwnik się do nas zbliżał, potrafiliśmy zdobywać punkty zarówno w ataku pozycyjnym, gdzie ważne rzuty trafiał Marcin Kowalski, jak i w ataku szybkim – mówił szkoleniowiec Nysy.

Losy meczu rozstrzygnęły się w ostatniej części gry. Kłodzczanie systematycznie budowali przewagę, która na dwie minuty przed końcową syreną wynosiła 15 punktów (62:47). Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem 68:60.

Najskuteczniejszym zawodnikiem w szeregach Nysy był Michał Weiss, zdobywca 19. punktów. - Bardzo na atakowanej desce podobał mi się dzisiaj Michał Weiss. Zawodnik ten pokazał wiele energii, która dała nam wiele zarówno w ataku jak i w obronie – zakończył trener MKS. Za tydzień pierwszy mecz rewanżowy. Do Kłodzka przyjedzie Obra Kościan, którą doralowcy pokonali na wyjeździe 79:77.