Facebook

Druga porażka koszykarzy


Druga porażka wyjazdowa koszykarzy Nysy Kłodzko stała się faktem. Doralowcy przegrali w Nowej Soli z Muszkieterami 75:80.

Poniżej relacja i statystyki z meczu.

MUSZKIETEROWIE N. SÓL - NYSA KŁODZKO 80:75 (20:23, 19:12, 22:21, 19:19)
Muszkieterowie: Pełka 18 (4x3 pkt), Kucharek 14 (3x3 pkt), M. Chodkiewicz 14, Rajewicz 12, Der 6 (2x3 pkt), Trubacz 5 (1x3 pkt), A. Chodkiewicz 4, Krawczyk 4, Zywert 3 (1x3 pkt), Pogoda 0. Nysa: Kowalski 21 (4x3 pkt), Kucia 18, Bartkowiak 11, Płatek 10, Wojciechowski 8, Lipiński 7, Radwański 0.

- Było to dla nas bardzo ciężkie spotkanie, bo zmagaliśmy się nie tylko z rywalem, ale i z własnymi problemami – powiedział trener Marcin Radomski. Dzień przed meczem na treningu kontuzji kostki doznał będący w bardzo dobrej dyspozycji i jednocześnie jeden z filarów drużyny, Michał Weiss. Do tego Maciej Lepczyński w dalszym ciągu jest kontuzjowany, a Rafał Wojciechowski grał z niewyleczonym urazem, odniesionym tydzień temu w meczu z Suchym Lasem.

- To trochę utrudniło rotację i osłabiło nas zarówno w ataku jak i w obronie. Po drugie w dzisiejszym spotkaniu drużyna gospodarzy była naprawdę dobrze dysponowana na dystansie, czego efektem było 11 celnych trójek – relacjonował kłodzki szkoleniowiec. Dobre zawody w drużynie Muszkieterów rozegrał Marcin Chodkiewicz oraz Rafał Rajewicz, a dodatkowo gospodarze byli wzmocnieni zawodnikami na co dzień trenującymi z ekstraklasową drużyną Stelmetu Zielonej Góry, Kucharkiem, Zywertem i Pełką. - Mieliśmy dzisiaj bardzo mocną drużynę przed sobą. Tym bardziej że Kucharek i w szczególności Pełka zagrali dzisiaj bardzo dobre zawody – dodał.

Mimo tego szkoleniowiec MKS był zadowolony z postawy swojego zespoły. Świetnie prezentował się Marcin Kowalski  (21 punktów, w tym 4 x 3 pkt), który w efekcie pobił swój rekord w evalu w karierze. Z kolei w drugiej połowie wtórował my Szymon Kucia i nic nie zapowiadało porażki kłodzkiej drużyny. Jeszcze w 35. minucie na tablicy był wynik remisowi 70:70.

Wtedy w zespole gości przydarzył się moment dekoncentracji, który pozwolił gospodarzom zdobyć osiem punktów z rzędu. Na dwie minuty przed końcem spotkania Muszkieterowie wygrywali 78:70. - Cieszę się, że zawodnicy nie podłamali się i po kilku agresywnych akcjach w obronie udało się odrobić pięć punktów – mówił M. Radomski. Na 20. sekund przed końcową syreną doralowcy mieli trzy akcje, aby doprowadzić do remisu, ale żaden z rzutów nie znalazł drogi do kosza.

Ostatecznie zespół z Nowej Soli wygrał pojedynek 80:75. - Porażka boli, ale dzisiaj nie mam pretensji do zawodników, bo biorąc pod uwagę okoliczności to zagraliśmy niezłe spotkanie - dodał na koniec opiekun Nysy. Dla doralowców była to druga porażka w sezonie, druga poniesiona na wyjeździe. Za tydzień okazja do rewanżu. We własnej hali Nysa podejmie zespół Polonii Leszno.