Facebook

Trener M. Radomski ocenia mecz ze Zniczem


Przegrana czwarta kwarta 6:26 zadecydowała, iż kłodzczanie nadal są bez wygranej w meczach wyjazdowych I ligi. Jak przyznał trener Marcin Radomski, na taki obrót sprawy wpłynęło kilka czynników. Poniżej wypowiedź szkoleniowca:

- Wszystko rozpoczęło się od faulu niesportowego odgwizdanego Marcinowi Kowalskiemu. W jednej akcji Znicz zdobył 5 punktów, bo niestety w wyniku błędu w obronie pozostawiliśmy zawodnika na wolnej pozycji i mimo, iż nie był to zawodnik, który jest skuteczny z dystansu, udało mu się zdobyć punkty. Po tej akcji, niestety nasz atak zakończył się stratą i łatwymi punktami przeciwnika. I w ciągu krótkiego odstępu czasu straciliśmy całą przewagę, którą mozolnie budowaliśmy.

- Od tego momentu nasza gra padła i to po obu stronach boiska. W ataku byliśmy niedokładni, co w połączeniu ze słabą dyspozycją rzutową tego dnia, złożyło się na długi okres bez punktów. Natomiast w obronie zaczęliśmy popełniać okropne błędy, w wyniku których Znicz zdobywał punkty. Przy remisie po 50, popełniliśmy niepotrzebny faul. Pierwszy rzut gospodarze trafili, a drugi niecelny niestety w wyniku błędu przy zastawieniu udało się zebrać graczowi Znicza, niestety ten sam zawodnik rzucił celnie za trzy punkty, równo z końcową syreną 24 sekund.

- Od stanu 50:43 dla Nysy do wyniku 54:50 na korzyść rywali, gospodarze mieli dwa posiadania, które dało im dziewięć punktów. Ten moment meczu był kluczowy, później już nic nie udało się zagrać.

***
W sobotę Nysa wraca do własnej hali, gdzie podejmie Spójnię Stargard Szczeciński. Początek zawodów o godz. 17:00 w hali KCKSiR.