Facebook

Legia triumfuje w Kłodzku [foto, video]


Trzeciej porażki we własnej hali doznali koszykarze Zetkamy Dorala Nysy Kłodzko. [fot. Daniel Denys]

Poniżej
relacja z meczu.

DORAL NYSA KŁODZKO – LEGIA WARSZAWA  82:107 (15:34, 20:23, 20:30, 27:17)
Nysa: Bluma 19, Lipiński 16 (4x3), Malona 12, Weiss 10, Stępień 9 (1x3), Bartkowiak 7, Płatek 5, Czajkowski 2, Radwański 2. Legia: Parzych 22 (5x3), M.Wilczek 17 (3x3), Andrzejewski 14 (2x3), Malewski 13 (3x3), Kukiełka 12 (2x3), Paszkiewicz 11 (3x3), Linowski 8, Bierwagen 6 (2x3), Aleksandrowicz 2, Ł.Wilczek 2, Ornoch 0.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

Jednak kłodzczanie w starciu z Legią Warszawa nie mieli wiele do powiedzenia. - Udało nam się narzucić swój styl gry od samego początku, trafiliśmy bardzo dużo rzutów za trzy punkty.  Wygraliśmy dosyć pewnie i z tego należy się cieszyć, że na takim trudnym terenie zdobywa maksymalną liczbę punktów – mówił trener Legii, Piotr Bakun. Jego zespół trafił 20 z 37 (!) oddanych rzutów za trzy punkty.

Goście już po pierwszej kwarcie prowadzili różnicą 19. punktów (34:51). Po przerwie pięć oczek z rzędu padło łupem gospodarzy, ale na koniec tej ćwiartki Legia swoją przewagę jeszcze powiększyła. Po 20. minutach gry warszawiacy wygrywali 57:35.

- Gratuluję przeciwnikom świetnego spotkania, odkąd ja tutaj jestem trenerem to żaden zespól nie rzucił w Kłodzku 20-stu trójek. Przeciwnicy bardzo dobrze weszli w ten mecz, nakręcali się, a my nie byliśmy w stanie na to odpowiedzieć, ale ciężko jest odpowiedzieć na trójki w kontrze – mówił M. Radomski. Losy meczu było już rozstrzygnięte, a Legia po zmianie stron Legia kontynuowała swoją grę. Po trzeciej kwarcie goście wygrywali 90:55, a ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 107:82.

Szkoleniowiec Nysy z powodów zdrowotnych nie mógł w tym meczu skorzystać z usług Marcina Kowalskiego i Rafała Wojciechowskiego, a Tomasz Stępień nie trenował przez cały tydzień. Dodatkowo w trakcie pierwszej połowy pojedynku urazu nabawił się Przemysław Malona i zawodnikowi pozostało dopingowanie swoich kolegów z ławki rezerwowej. - My mieliśmy swoje problemy przez tydzień, ale nawet, gdyby ich nie było, jakbyśmy się super przygotowali, to z taką drużyną nie mieliśmy szans – stwierdził Marcin Radomski.

Warto odnotować powrót Czesława Radwańskiego, który powrócił do gry po dwumiesięcznej przerwie. Kapitan Nysy zapisał na swoim koncie dwa punkty. – Dziękujemy kibicom, że mimo tak dużej przewagi cały czas na wspierali – dodał na koniec kapitan Nysy.

Teraz doralowców czeka wyjazd na mecz do Katowic, gdzie zagrają z ostatnią w tabeli drużyną AZS AWF Mickiewicz Romus.