Facebook

Twierdza Kłodzko nie zadziałała [foto]


Niestety, koszykarze Zetkamy Dorala Nysy Kłodzko przegrywają 71:77 że Spójnią Stargard.

Poniżej relacja i zdjęcia z meczu.

NYSA KŁODZKO – SPÓJNIA STARGARD 71:77 (23:13, 18:28, 19:20, 11:16)
NYSA: Leńczuk 21, Bluma 14, Kasiński 12, Wojciechowski 10, Weiss 8, Lipiński 4, Kliniewski 2, Muskała 0, Rogalewski 0, Sanny 0. SPÓJNIA: Pabian 19, Dymała 14, Fraś 12, Pytyś 10, Janiak 9, Śpica 6, Raczyński 5, Lewandowski 2.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

- Cierpimy przez to, że mamy zaległości treningowe z okresu przygotowawczego jak i zeszłego tygodnia. Niestety, ale to wychodzi w końcówkach – mówi trener Marcin Radomski. Na inauguracje doralowcy przegrali w Siedlcach, chociaż jeszcze na dwie minuty przed końcem meczu wygrywali różnicą sześciu punktów. Losy meczu ze Spójnia także rozstrzygnęły się w ostatniej kwarcie.

Początek meczu należał do miejscowych, a właściwie do Aleksandra Leńczuka. Sprowadzony latem ze Śląska Wrocław zawodnik zdobył pierwsze dziesięć punktów dla gospodarzy i ta część gry kłodzczanie wygrali 23:13. W drugiej połowie goście doszli do głosu i odrobili straty. Pod koniec tej części gry udało się Spójni wyjść na prowadzenie, ale celny rzut Kasińskiego na sekundę przed końcem dał wynik remisowy (41:41). - Jak walczyliśmy to graliśmy jak równy z równym, a jak była piątka zawodników, która mniej walczyła, na to rywale budowali sobie przewagę. Ciężko się gra, jeśli dany układ ludzi ma odrabiać straty i jeszcze coś dołożyć – relacjonował kłodzki szkoleniowiec.

W trzeciej ćwiartce zespół ze Stargardu wypracował sobie nawet ośmiopunktowe prowadzenie (57:49), ale kłodzczanom udało się odrobić straty i to z nawiązkę. Przed ostatnimi 10. minutami Nysa prowadziła 60:59. - Zarówno mecz w Siedlcach, jak i końcówka z meczu ze Spójnią to były złe nasze rozegrania, złe decyzje, gdzie nie gramy żadnej naszej ułożonej akcji i to zadecydowało o porażkach – mówił M. Radomski.

Koszykarze ze Stargardu wykorzystali w czwartej odsłonie słabsza dyspozycję gospodarzy, na dystansie czy na linii rzutów wolnych i na koniec triumfowali 77:71. - Mamy dużo młodej krwi. Wyszliśmy na to spotkanie nieco przestraszeni, zabrakło nam szczegółów, których nie zdążyliśmy jeszcze wypracować przez okres przygotowawczy - powiedział Aleksander Leńczuk, najskuteczniejszy gracz kłodzkiej drużyny, który zapisał na swoim koncie 23 punkty.

Dla Spójni była to druga wygrana w lidze. - Cieszy zwycięstwo, bo wygrywać w Kłodzku w zeszłym sezonie nie zdarzało się często, bo tylko dwóm drużynom udało się wygrać – skomentował opiekun gości, Krzysztof Koziorowicz. - Mnie cieszy jedynie fakt, że po tym meczu nie ma żadnych kontuzji – dodał kłodzki szkoleniowiec. Z gry w tym spotkaniu wykluczyły urazy Marcina Kowalskiego oraz Camila Czajkowskiego. W następnej kolejce doralowcy zagrają na wyjeździe z Kotwicą Kołobrzeg.