Facebook

Dwie różne połowy koszykarzy


Fatalna druga część spotkania w wykonaniu koszykarzy Zetkamy Dorala Nysy Kłodzko zadecydowała o przegranej w Kołobrzegu. Kłodzczanie w trzeciej i czwartej kwarcie rzucili zaledwie siedemnaście punktów.

Poniżej relacja i wypowiedzi z meczu.

I LIGA: KOTWICA KOŁOBRZEG - NYSA KŁODZKO 75:54 (18:22, 19:15, 21:9, 17:8)
NYSA: Leńczuk 14, Wojciechowski 14, Kasiński 10, Bluma 6, Weiss 4, Lipiński 3, Muskała 3, Kliniewski 0, Sanny 0.

Z nadziejami jechali nad morze koszykarze Marcina Radomskiego. Początek należał do Nysy, zwłaszcza pierwsza kwarta. Na parkiecie szalał Adrian Leńczyk i głównie po jego rzutach doralowcy prowadzili 17:8. Zawodnik na swoim koncie zapisał czternaście punktów i był obok Rafała Wojciechowskiego najskuteczniejszym strzelcem zespołu. 

- Pierwsza połowa to dobra nasza gra i przede wszystkim skuteczna gra w obronie i ataku. Cieszy mnie też to, że zawodnicy naprawdę dobrze realizowani zadania obronne nad którymi pracowaliśmy cały tydzień. Dzięki temu główne postacie Kotwicy były mocno ograniczone. Niestety Kotwica pokazała, że ma sporą głębię składu, bo w pierwszej połowie prym wiedli zawodnicy, którzy w poprzednich dwóch kolejkach odgrywali dużo mniejszą rolę – mówił trener M. Radomski.

Szkoleniowiec miał na myśli Patryka Przyborowskiego i Kamila Hanke. Koszykarze Ci do meczu z Nysą nie trafili żadnej trójki, a w sobotnim pojedynku trafili aż siedem razy. Tylko dzięki nim gospodarze byli do przerwy w grze. Kotwica po słabszym początku, ruszyła do ataku i już pod koniec pierwszej połowy zniwelowali straty. Po pierwszych 10. minutach kłodzczanie mieli jeszcze w zapasie cztery punkty więcej (22:18), ale po pierwszej połowie był już remis 37:37.  

Druga część pojedynku należała zdecydowanie do drużyny z Kołobrzegu. - Po przerwie zatraciliśmy skuteczność, brak tej skuteczności ułatwił obronę gospodarzom. A oni grali to samo co w pierwszej połowie, czyli byli skuteczni przede wszystkim z dystansu – dodał M. Radomski. Nysa rzuciła w trzeciej i czwartej kwarcie zaledwie 17 punktów, przy 38. punktach zawodników z Kołobrzegu. Miejscowi nieźle radzili sobie w rzutach za trzy punkty, trafiając 12 z 32 oddanych rzutów, przy zaledwie trzech celnych trójkach. 

W kolejnym meczu rywalem doralowców będzie Sokół Łańcut. - Nie poddajemy się, przed nami dwa bardzo trudne spotkania w których będziemy szukać naszych szans. Jeżeli w końcu uporamy się z tymi urazami i zaczniemy normalnie trenować, to będziemy w stanie zagrać dwie takie połowy, jak pierwsza z Kołobrzegu. Na chwilę obecną tego nie potrafimy dlatego jeszcze nie udało się wygrać, ale wiem, że za chwile przyjdą zwycięstwa, tylko musimy być zdrowi – wyjaśnia kłodzki szkoleniowiec. Uraz leczy Marcin Kowalski, dłuższy rozbrat z koszykówką czeka Camila Czajkowskiego, a z kontuzja gra Marcin Bluma.