Facebook

Bez niespodzianki [foto]


Nie było niespodzianki w kłodzkiej hali. Nysa nie sprostowała drużynie z Łańcuta, ulegając rywalom 73:90. - To jest chyba najlepsza drużyna w pierwszej lidze i to w meczu przeciwko nam pokazała – powiedział trener Marcin Radomski.

Poniżej relacja i zdjęcia z meczu.

I LIGA: NYSA KŁODZKO – SOKÓL ŁAŃCUT 73:90 (23:20, 10:34, 26:15, 14:21)
NYSA: Muskała 19 (5×3), Bluma 16, Kliniewski 11, Weiss 10, Leńczuk 7, Sanny 7 (1×3), Kasiński 3, Lipiński 0, Wojciechowski 0.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

Pierwsze minuty spotkania, jak to miało miejsce w poprzednich zawodach, należały do Nysy. Miejscowi rozpoczęli zawody od prowadzenia 6:0. Później do głosy doszli przyjezdni, ale wyrównaną walkę mieliśmy tylko w pierwszej odsłonie meczu. O losach zadecydowało drugie 10. minut pojedynku, przegrane przez Nysę 10:34. - Mieliśmy ogromny przestój w drugiej połowie, która zadecydowała o tym wyniku – mówił kłodzki opiekun.

W ostatnich czterech minutach przed przerwą goście wygrali 22:1 i na półmetku zawodów wygrywali 54:33. - W pewnych fragmentach meczu rywale zrobili nam taka klinikę koszykarską. Potrafili znaleźć sposób na każdy etap naszej obrony, karając nas na każdy możliwy sposób. To jest chyba najlepsza drużyna w pierwszej lidze i to w meczu przeciwko nam pokazała – ocenił szkoleniowiec Nysy.

Mimo sporej straty Nysa agresywniej zagrała w trzeciej odsłonie, czego efektem było zmniejszenie strat do 10. punktów. - Brakuje też troszeczkę zdrowia w kontekście tego trenowania, dodatkowo dwóch graczy spadło za pięć przewinień (R. Wojciechowski i M. Kasiński – red.), a Marcin Bluma nie dokończył spotkania z powodu kontuzji. Te wszystkie szczegóły składają się na całość – dodał M. Radomski. Ostatecznie Sokół wygrał 90:73 i zanotował czwarte zwycięstwo, a doralowcy nadal czekają na zwycięstwo.

W nadchodącym tygodniu Nysę czekają dwa mecze. W środę rywalizować będą w Prudnik z Pogonią, a w sobotę we własnej hali zmierzą się z Rosa Radom.