Facebook

Koszykarze nie powstrzymali GTK [foto]


Koszykarze Zetkamy Dorala Nysy Kłodzko nie sprawili niespodzianki w starciu z GTK Gliwice. Podopieczni Marcina Radomski tanio skóry nie sprzedali, ale słabszy fragment tuż po przerwie zadecydował o losach meczu.

Poniżej relacja, wypowiedzi i zdjęcia.

ZETKAMA DORAL NYSA KŁODZKO – GTK GLIWICE 57:72 (14:16, 17:17, 14:23, 12:16)
NYSA: Bluma 17, Kasiński 12, Leńczuk 11, Weiss 7, Kliniewski 6, Grygiel 2, Sanny 2, Kowalski 0, Muskała 0, Wojciechowski 0. GTK: Salamonik 23, Radwański 17, Zmarlak 8, Pieloch 7, Ratajczak 6, Dziemba 4, Weselak 4, Podulka 3, Filipiak 0, Jędrzejewski 0, Rutkowski 0.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

Pierwsza połowa była wyrównana z niewielkim wskazaniem na gości, którzy przed tym meczem plasowali się na piątym miejscu w tabeli z bilansem pięciu wygranych i dwóch porażek. Po 10. minutach gry GTK prowadziło 16:14, ale na początku kolejnej ćwiartki to kłodzczanie zdobyli siedem punktów z rzędu i wyszli na prowadzenie 23:16. Aktywny był zwłaszcza Marcin Bluma, który w tej części pojedynku zdobył 11. punktów. Kilka strat i błędów sprawiło, iż doralowcy nie wypracowali sobie lepszej pozycji wyjściowej przed drugą połową zawodów. A tuż przed przerwą gliwiczanie odrobili straty i po celnej trójce Radwańskiego, prowadzili po 20. minutach gry 33:31.

- Kluczowy o losach meczu był początek trzeciej kwarty. Musi być koncentracja przez cały mecz, a nam zdarza się 5-7 minut dekoncentracji i ten czas kosztuje nas kolejne przegrane spotkanie - denerwował się Marcin Radomski. Drużyna z Gliwic szybo powiększyła przewagę do 10. punktów (33:51). Niemoc w 24. minucie niemoc przełamał Michał Weiss, ale w odpowiedzi dwie cele trójki rywali strawiły, iż doralowcy przegrywali  40:56. - Nie potrafię powiedzieć, co się dzieje wtedy z drużyną, gramy głupotę za głupotą – dodał szkoleniowiec.

Nysa rzuciła się od odrabiania strat i po akcji 2+1 Kasińskiego oraz celnych rzutach osobistych Leńczuka, przegrywała 45:56. - Podobna historia miała miejsce w Pruszkowie, gdzie próbowaliśmy odrabiać straty, kosztowało nas to kupę zdrowia. A z takimi klasowymi drużynami ciężko jest zniwelować taki dystans – dodał. Nadzieję na korzystny rezultat dał jeszcze doralowcom, na początku ostatniej odsłony gry, Bluma do spółki z Leńczukiem. Wtedy Nysa miała do odrobienia tylko pięć punktów (51:56).

Po przerwie, wziętej na żądanie przez trener GTK, goście odpowiedzieli trafieniami m.in. Salomonika. Zawodnik ten rzucił Nysie łącznie 23 punkty, w tym trafiając trzykrotnie za trzy punkty. Z kolei doralowcy w całym meczu oddali tylko jeden taki celny rzut i popełnili aż 19 strat. Ostatecznie zespół z Kłodzka przegrał 57:72 i o drugie zwycięstwo w sezonie będzie musiał walczyć za tydzień w Tychach.