Facebook

Doralowcy! Jesteśmy z Wami! [foto]


Niestety, dziesiątej porażki doznali kłodzcy koszykarze w rozgrywkach I ligi. Tym razem doralowcy we własnej hali musieli uznać wyższość AZS AGH Kraków, przegrywając różnicą 20. punktów.

Poniżej relacja i zdjęcia z meczu.

DORAL NYSA KŁODZKO – AZS KRAKÓW 64:84 (17:20, 11:20, 15:27, 21:17)
Nysa: Kasiński 11, Weiss 9, Muskała 9, Wojciechowski 8, Kliniewski 7, Grygiel 6, Leńczuk 6, Sanny 4, Bluma 4. AGH: Krawczyk 19, Sulima 11, Maj 10, Kalinowski 10, Wróbel 8, Zych 7, Szumełda-Krzycki 7, Podworski 6, Zgłobicki 3, Borówka 3, Pawlak 0.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

Pierwszoligowa przygoda dla kłodzkiego zespołu rozpoczęła się od meczu z AZS Kraków. To waśnie dzięki wysokiej wygranej w pierwszym spotkaniu barażowym (91:57) w kłodzkiej hali, doralowcy zapewnili sobie awans do pierwszej ligi.

Podczas sobotniej potyczki już tak udanie dla miejscowych nie było, a krakowianie wzięli rewanż za tamto spotkanie. - Zdawaliśmy sobie sprawę, że porażka w tym meczu może mocno pokrzyżować nam plany i na dłużej osiądziemy na dole tabeli. Jesteśmy mocno zawiedzeni, że ten mecz wyglądał tak jak wyglądał – mówił Marcin Radomski, trener Nysy.

Pierwszy kwadrans był jeszcze wyrównany, z niewielkim prowadzeniem gości. W 15. minucie kłodzczanie, po celnej trójce Artura Grygiela, przegrywali różnicą dwóch punktów (28:30). Jednak od tego momentu gospodarze nie potrafili trafić do kosza, a AZS dołożył do swojego dorobku dziesięć oczek i na przerwę schodził wygrywając 40:28.

- Nie mamy takiej siły fizycznej, aby przeciwstawiać się drużynom pierwszoligowym, w kluczowych momentach brakuje nam decyzyjności, jest wiele elementów nad którymi musimy popracować - wyjaśniał trener Nysy. Akademicy trafili aż 12 rzutów za trzy punkty. Do tego zabrali mnóstwo piłek w ataku. Po trzydziestu minutach drużyna z Krakowa wygrywała 67:43. Wtedy już boisko za pięć przewinień opuścili w szeregach gospodarzy Marcin Bluma i Mateusz Kasiński (11 punktów, 7 zbiórek).

Ostatecznie AZS odniósł wygraną 84:64. - Mamy wiele problemów, ale to spotkanie wyglądało w taki sposób, że nie ma co szukać wymówek. Musimy przyjąć porażkę i pogratulować rywalom, bo naprawdę zagrali świetne zawody. My byliśmy dziś za słabi – ocenił M. Radomski. W ostatniej chwili okazało się, że w meczu z powodu kontuzji nie zagra Michał Lipiński, który dołączył do leczących urazy Marcina Kowalskiego czy Camila Czajkowskiego. 

Kłodzka drużyna długo po meczu nie wychodziła z szatni. - Ja w pełni biorę odpowiedzialność za to, bo ja jestem trenerem tej drużyny. Muszą być takie rozmowy, bo sytuacja nie jest zaciekawa. Jesteśmy świadom, że balansowaliśmy na krawędzi i nagle przychodzi takie spotkanie, które pokazało, czy idziemy do przodu czy do tyłu. Przed spotkaniem okazuje się, że dwie nasze jedynki są wykluczone z gry i zaliczymy blamaż, więc muszą być wyciągane mocne wnioski. Może musi nawet krew się polać, aby pójść z tym wszystkim do przodu – zakończył kłodzki trener.

Teraz doralowców czeka wyjazdowy pojedynek z Basketem Poznań, a później do Kłodzka zawita warszawska Legia.