Facebook

Passa koszykarzy trwa! Demolka w IV kwarcie [foto]


Udana kolejna sobota w kłodzkiej hali. Wygrali koszykarze Zetkamy Dorala Nysy Klodzko, wygrał także Piotruś, dla którego zorganizowano ponowie akcję charytatywną. 

Poniżej relacja z meczu i wypowiedzi.

DORAL NYSA KŁODZKO – ZNICZ PRUSZKÓW 89:62 (20:15, 17:9, 19:27, 28:6)
NYSA: Bluma 25, Kasiński 16, Lipiński 16, Leńczuk 11, Sanny 8, Kliniewski 4, Kowalski 4, Muskała 3, Wojciechowski 2, Rogalewski 0, Weiss 0. ZNICZ: Madziar 17, Stopierzyński 14, Cetnar 10, Kordalski 7, Cechniak 6, Kierlewicz 4, Paszkiewicz 2, Szwed 2, Ornoch 0, Tokarski 0.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

- Taki prezent jest bardzo dobry – mówił z uśmiechem trener Radosław Hyży, który kilka dni przed spotkaniem ze Zniczem obchodził swoje 40-ste urodziny. Powody do radości były, bo Nysa odniosła czwarte zwycięstwo z rzędu w kłodzkiej hali. - Mecz podobał mi się, z małym przestojem, ale podobał się. W Kłodzku gramy do kosza, dla publiczności, która pojawiła się na meczu w dużej ilości i taki zespół chce się oglądać – dodał.

Pierwsze minuty meczu były wyrównane, dopiero od piątej minuty, od stanu 12:12, zarysowała się przewaga doralowców. Miejscowi na pierwszą przerwę schodzili, wygrywając 25:20. Początek drugiej kwarty, konkretnie sześć minut, należał do nich, którzy ten fragment wygrali 15:3 i prowadzili 40:23. Nysa popełniła aż 11 strat, jednak zawodnicy z Pruszkowa mieli problem z ich wykorzystaniem. - Zrobiliśmy za dużo strat. Trener nas na to uczulał, troszeczkę chyba dekoncentracji w dało się w nasze szeregi po tym dobrym początku. Te 11 strat, to zdecydowanie za dużo, całe szczęście dla nas, że rywale nie wykorzystali tego w szybkim ataku i dlatego jest taki wynik, ale mogło być różnie – mówił w przerwie rozgrywający Nysy, Michał Lipiński. 

Po zmianie stron lepiej prezentowali się przyjezdni, którzy kilkakrotnie niwelowali straty, zbliżając do gospodarzy na odległość kilku punktów. Po 30. minutach gry MKS utrzymał prowadzenie w meczu, ale miał tylko pięć oczek przewagi (61:56) i czwarta kwarta zapowiadała się emocjonująco. Jednak doralowcy w ostatnich dziesięciu minutach gry wręcz zdemolowali koszykarzy z Pruszkowa. Znicz przez osiem minut nie potrafił zdobyć punktu, a Nysa wygrała ten fragment 25:0 (!) i czwarte zwycięstwo z rzędu w kłodzkiej hali stało się faktem. Rywale dopiero w ostatnich 2,5 minutach meczu zdobyli sześć punktów, ulegając w czwartej kwarcie 6:28, a w całym meczu 62:89. Dzięki wygranej w takich rozmiarach, kłodzczanie mają lepszy bilans bezpośrednich spotkań, bowiem w pierwszym pojedynku tych zespołów, ulegli 69:77.

- Jak wiecie, nie lubię po meczach chwalić personalnie swoich zawodników, mimo to, że niektórzy zawodnicy słabo weszli w mecz, czy słabo zagrali, to już druga połowa w ich wykonaniu była bardzo dobra. A przy okazji chciałem pochwalić Lipę (Michał Lipiński – red.), który dał taki potrzebny zespołowi impuls dla grania w ataku – podsumował zawody trener Radosław Hyży. Najwięcej punktów dla miejscowych zdobył Marcin Bluma – 25 oczek. Dobre zawody rozegrał również Mateusz Kasiński - 16 punktów czy Marc-Oscar Sanny. Ten koszykarz otarł się o triple-double. Jego dorobek to po osiem punktów oraz asyst, a ponadto dołożył do tego 10 zbiórek.

Zwycięzcą tego meczu była jeszcze jedna osoba. Kłodzki klub po raz kolejny włączył się do akcji charytatywnej na rzecz Piotrusia, ucznia Szkoły Podstawowej nr 3 w Kłodzku. Na kibiców czekało wiele atrakcji, a jedną z nich była licytacja koszulki kłodzkiego zespołu z autografami zawodników i trenera Radosława Hyżego.

- Podczas zawodów udało się zebrać 4.114.30 złotych, które tak jak podczas ostatniej zbiórki, zostaną przekazane na rzecz chorego Piotrusia – poinformowała jedna z organizatorek, Magdalena Ptaszyńska.