Facebook

Blisko, bardzo blisko przełamania


Bardzo blisko byli koszykarze Zetkamy Dorala Nysy Kłodzko przełamania wyjazdowej niemocy. Fenomenalna trzecia kwarta w wykonaniu kłodzkich zawodników spowodowała, że walka o zwycięstwo trwała praktycznie do ostatnich sekund.


Poniżej relacja.

GTK GLIWICE – DORAL NYSA KŁODZKO 67:60 (16:11, 15:8, 11:21, 25:20)
GTK: Jędrzejewski 17, Pieloch 17, Salamonik 13, Dziemba 6, Weselak 6, Filipiak 5, Podulka 3, Radwański 0, Ratajczak 0, Rutkowski 0. NYSA: Leńczuk 20, Bluma 12, Kowalski 8, Sanny 6, Kliniewski 5, Lipiński 5, Kasiński 4, Muskała 0

Po raz kolejny z nadziejami udawali się na mecz wyjazdowy koszykarze Zetkamy Dorala Nysy Kłodzko. Po świetnych ostatnio występach we własnej hali wszyscy czekają na przełamanie w meczach wyjazdowych.

W początkowych minutach meczu obydwie ekipy miały problem ze skutecznym wykończaniem akcji. Po sześciu minutach gry udało się łącznie zdobyć 10 punktów (6:4 na korzyść GTK). Dopiero pod koniec lepiej zagrali gospodarze, którzy po pierwszej ćwiartce mieli przewagę w postaci pięciu oczek (16:11). W drugiej odsłonie gliwiczanie zaczęli powoli, ale systematycznie zwiększać dystans nad Nysą, która po 20 minutach gry traciła do rywali 12 punktów (19:31).

Przerwa w meczu podziałała mobilizująco na kłodzkich koszykarzy, bo w trzeciej kwarcie zobaczyliśmy całkiem inny zespół. Zszokowani byli też gospodarze, którzy przez siedem minut gry zdołali zdobyć trzy punkty (celna trójka). Z kolei podopieczni Radosława Hyżego w tym czasie rzucili 18. punktów i po celnym trzypunktowym rzucie Marcina Kowalskiego objęli prowadzenie 40:37. W tym fragmencie imponował skutecznością dutek Leńczuk – Bluma.

Na niespełna 2,5 minuty przed końcem trzeciej ćwiartki, kłodzczanie prowadzili 40:36, ale wtedy sześć oczek zdobyło GTK, co pozwoliło im odzyskać prowadzenie w meczu (42:40). Ostatnie 10 minut zapowiadało się emocjonująco i przede wszystkim otworzyła się szansa dla MKS na odniesienie pierwszego zwycięstwa w obcej hali. Do 38. minuty rezultat oscylował w granicach remisu, żadnej z drużyn nie udawało się wypracować przewagi większej niż cztery oczka.

Jeszcze na niecałe 120 sekund przed końcową syreną, po celnej trójce Leńczuka, na tablicy był remis 56:56. W odpowiedzi również rzutem za trzy punkty popisał się Pieloch. Z kolei rzut Michała Lipińskiego był niecelny, a dodatkowo prowadzenie gliwiczan podwyższył Jędrzejewski. Ten sam zawodnik chwilę później rozstrzygnął losy meczu i ostatecznie gliwiczanie cieszyli się z dwóch punktów, zwyciężając w meczu 67:60.