Facebook

Nieudana inauguracja


Nie udała się inauguracja kłodzkim koszykarzom. Zetkama Doral Nysa Kłodzko na otwarcie sezonu 2017/2018 w I lidze, uległa we własnej hali 75:80 drużynie Sokoła Łańcut.

Poniżej relacja i wypowiedzi z meczu.

ZETKAMA DORAL NYSA KŁODZKO – SOKÓŁ ŁAŃCUT 75:80 (31:18, 12:23, 16:16, 16:23)
Nysa: Sanny 15, Wojciechowski 10 (1×3), Kliniewski 8, Kowalski 8 (2×3), Kulon 5 (1×3) oraz Jodłowski 16 (2×3), Kasiński 8 (1×3), Rogalewski 5 (1×3), Lipiński 0, Rutkowski 0. Sokół: Sadło 22, M. Zywert 14 (1×3), K. Zywert 13, Karolak 6 (2×3), Klima 4 oraz Parszewski 7 (1×3), Włodarczyk 6, Warszawski 6, Kulikowski 2.

W meczu zabrakło kapitana Michała Weissa (na zdjęciu), który dopiero od tygodnia trenuje z zespołem po wyleczeniu kontuzji. – Mam nadzieje, że będzie do dyspozycji na spotkanie ze Śląskiem Wrocław – powiedział trener Radosław Hyży. Pierwsze minuty meczu należały do gości, którzy zaczęli pojedynek od prowadzenia 4:0 i 7:3. Jednak później na parkiecie brylowali doralowcy. Po pierwszej kwarcie Nysa prowadziła 31:18, a tuż po pierwszej przerwie było już 37:20.

Od tego momentu do gry wrócili goście, którzy zaczęli niwelować straty. Pod koniec pierwszej połowy było remis 41:41, ale dzięki punktom Marca Sannego, to gospodarze byli na prowadzeniu 43:41. - Jak na razie mecz ataku, dużo celnych rzutów z naszej strony, trójki, a rywale brylują w rzutach osobistych – mówił w przerwie Rafał Wojciechowski.

Trzecia kwarta zakończyła się remisem (16:16), a na prowadzeniu byli jedni i drudzy. Sokół wygrywał 50:45, następnie sześć oczek z rzędu zdobyli doralowcy, potem było 51:53, 55:57, a po trzydziestu minutach 59:57 dla MKS. W czwartej kwarcie drużyna z Łańcuta wyszła na prowadzenie 76:65. Kłodzczanie dzięki trójkom Jodłowskiego (reprezentant Polski juniorów zdobył po przerwie 15.  punktów), zmniejszyli straty na 48. sekund przed końcem meczu do 72:78, a po chwili do 75:80. Jednak czasu na więcej już nie starczyło.

- Zespół z Łańcuta wygrał dużym doświadczenie, jeśli chodzi o wykorzystywanie naszych malutkich błędów i bardzo dokładnej pracy sędziów. Bardziej szkoda mi kontuzji Marcina Kowalskiego, który nie mógł grać i zbyt prostych przewinień Marcela (Kiniewskiego, który w trzeciej kwarcie zszedł za pięć fauli – red.). Mieliśmy problem, jeśli chodzi o rotacje wysokich zawodników – podsumował zawody kłodzki szkoleniowiec.   

W następnej kolejce Zetkamę Dorala Nysę Kłodzko czeka wyjazdowy pojedynek ze Śląskiem Wrocław.