Facebook

Marna gra i nadal bez wygranej... [foto]


Koszykarze Zetkamy Dorala Nysy Kłodzko nadal bez zwycięstwa w I lidze. W trzeciej kolejce doalowcy musieli uznać wyższość Astorii Bydgoszcz, przegrywając 79:98.

Poniżej relacja, punkty i zdjęcia.

ZETKAMA DORAL NYSA KŁODZKO – ASTORIA BYDGOSZCZ 79:98 (12:18, 21:22, 24:25, 22:33)
Nysa: Kulon 17, Sanny 14, Kasiński 11, Rutkowski 10, Weiss 10, Wojciechowski 9, Jodłowski 6, Kliniewski 2, Kowalski 0, Muskała 0, Rogalewski 0. Astoria: Śpica 22, Szyttenholm 17, Grod 16, Frąckiewicz 9, Pochocki 8, Bierwagen 8, Barszczyk 5, Gospodarek 5, Korniiets 5, Fatz 2, Kondraciuk 0, Przybylski 0.

Zobacz GALERIĘ ZDJĘĆ. 

To nie były najlepsze zawody jeśli chodzi o grę w wykonaniu kłodzkich zawodników. Po pierwszej kwarcie goście wygrywali 18:12. Do kontuzjowanego Michała Lipińskiego dołączył Marcin Kowalski, który na początku pojedynku dość niefortunnie zderzył się z rywalem i nie był wstanie kontynuować gry.

Po 15. minutach gry koszykarze z Bydgoszczy prowadzili już 31:17, ale udało się doralowcom zmniejszyć przewagę Astorii. Punkty Sannego, Kasińskiego czy Wojciechowskiego sprawiły, że ta ćwiartka była prawie na remis (21:22), a w całym meczu Nysa przegrywała 33:40.

- Musimy wymuszać więcej fauli oraz grać skuteczniej i będziemy wstanie odrobić te siedem punktów straty – mówił po dwóch kwartach Marc-Oscar Sanny. Po przerwie gra miejscowych wyglądała już nieco lepiej. Udało się zniwelować straty do dwóch oczek po celne trójce Rutkowskiego i w 27. minucie doralowcy przegrywali 52:55. To był jedyny taki moment, kiedy wydawało się, że kłodzczanie są w stanie ograć rywali.

W czwartej kwarcie goście utrzymywali bezpieczną przewagę i nie dali sobie odebrać zwycięstwa. - Kilku zawodników Astorii bardzo mi się podobało, w odróżnieniu do naszej postawy. Taki los trenera, staramy się robić, co możemy. Co do meczu, to gra mojego zespołu mi się nie podobało – podsumował zawody w swoim stylu trener Radosław Hyży.

Zespół z Bydgoszczy w ostatnich minutach odskoczył na kilkanaście punktów i utrzymał dystans do końca, zwyciężając ostatecznie różnicą 19. punktów (98:79). - Ten mecz nam dziś się nie udał. Nie spełniliśmy założeń trenera, przez co w czwartej kwarcie Astoria zdecydowanie nam odjechała. Jeśli zagramy to, co nam szkoleniowiec założył i wyeliminujemy głupie błędy, to w kolejnych meczach będzie dobrze – mówił Michał Jodłowski. Za tydzień o pierwsze zwycięstwo powalczymy w Kutnie.