Facebook

Koszykarze gościnni dla beniaminka


W kłodzkiej hali spotkały się drużyny, które czekały na pierwsze zwycięstwo. Po końcowej syrenie powody do radości miał zespół KK Warszawa
. - Rywal miał taki dzień, że jakby rzucił w stronę kosza krzesło, to by wpadło - skwitował Rafał Wojciechowski.

Poniżej relacja oraz wypowiedzi z meczu.

I LIGA: DORAL NYSA KŁODZKO – KK WARSZAWA 70:90 (19:17, 22:24, 15:27, 14:22)
Nysa: Marcin Kowalski 17, Rafał Wojciechowski 15, Marc-Oscar Sanny 12, Maksym Kulon 10, Michał Jodłowski 5, Dominik Rutkowski 5, Marcel Kliniewski 4, Maksym Rogalewski 2, Michał Weiss 0. KK: Michał Wojtyński 16, Paweł Hybiak 15, Mikołaj Motel 14, Tomasz Rudko 14, Krystian Koźluk 12, Tomasz Jaremkiewicz 11, Jakub Pietkiewicz 5, Dariusz Sarnacki 3, Çağlar Çalişkan 0, Marek Iwanowicz 0.

Wydawało się, że KK Warszawa to idealny przeciwnik na przełamanie się. Beniaminek, podobnie jak Nysa, także miał na swoim koncie same porażki. Dodatkowo w środku tygodnia, gdy doralowcy pauzowali z uwagi na nieparzystą liczbę drużyn w stawce, rywale pojedynkowali się w Kutnie. Tamto spotkanie przegrali, rzucając przez cztery kwarty zaledwie 25. punktów (25:62). 

Wydawało się, że wszystko idzie po myśli podopiecznych Radosława Hyżego. Nysa po 15. minutach gry prowadziła różnicą 11. punktów (34:23). Jednak koszykarze z Warszawy jeszcze przed przerwą zniwelowali straty i po 20. minutach gry na tablicy był wynik remisowy (41:41). – Tracimy zbyt łatwo punkty, zostawiamy rywalom otwarte pozycję, co oni wykorzystują i przez to wynik jest na styku – mówił w przerwie Marc-Oscar Sanny.

Trzecia odsłona rozpoczęła się od punktów Wojciechowskiego, ale później osiem oczek z rzędu zdobyli przyjezdni. Warszawiacy tę kwartę wygrali 27:15 i w meczu byli na prowadzeniu 68:56. Prowadzenia w spotkaniu nie oddali już do końcowej syreny. - To był mecz, który musieliśmy wygrać, który powinniśmy wygrać, ale rywal miał taki dzień, że jakby rzucił w stronę kosza krzesło, to by wpadło. Nam zabrakło tej skuteczności, w przeciwieństwie do przeciwników. W środę nic im nie wpadało, a dziś… - mówił niepocieszony Rafał Wojciechowski. 

Ostatecznie ekipa KK Warszawa ostatnią ćwiartkę zwyciężyła 22:14, a całe spotkanie wygrała 90:70. - Nam to zwycięstwo było potrzebne jak tlen. Współczuję Radkowi (trenerowi Hyżemu – red.), jest mi przykro tak po sportowemu, w jakiej sytuacji się znalazł – powiedział na koniec szkoleniowiec gości, Andrzej Kierlewicz.

W następnej kolejce kłodzczanie zagrają na wyjeździe z liderem I ligi, drużyną Spójni Stargard (sześć wygranych w sześciu meczach). Nysa, obok SKK Siedlce, są drużynami bez wygranej. - Jeszcze sporo meczów przed nami, my ciężko trenujemy, potrzeba nam trochę szczęścia i ta passa odwróci się od nas – zapowiada R. Wojciechowski.