Facebook

Koszykarskie derby dla Nysy


Koszykarze Zetkamy Dorala Nysy Kłodzko odnieśli w pełni zasłużone zwycięstwo w derbach nad Śląskiem Wrocław. W meczu z podtekstami, kłodzczanie z nawiązką odrobili straty z pierwszego meczu. Nysa miała dwóch liderów - Tomasza Stępnia i Dominika Rutkowskiego.


Poniżej relacja z zawodów.

ZETKAMA DORALA NYSA KŁODZKO – ŚLĄSK WROCŁAW 88:72 (18:11, 23:14, 21:16, 26:31)
Nysa: Stępień 23, Rutkowski 19, Kasiński 10, Kowalski 8, Wojciechowski 8, Kulon 7, Jodłowski 5, Kliniewski 4, Sanny 4. Śląsk: Dziewa 17, Mroczek-Truskowski 17, Grzeliński 15, Bluma 8, Musiał 7, Pławucki 5, Michałek 3, Kutta 0, Ratajczak 0.

Obydwie drużyny 2018 rok rozpoczęły od porażek. Doralowcy ulegli na wyjeździ w Łańcucie 72:86, jednak we własnej hali ostatnie dwa mecze kończyły się ich zwycięstwami. Kłodzki zespół liczył na podtrzymanie passy i odniesienie trzeciej wygranej z rzędu, tym razem nad Śląskiem Radosława Hyżego.

Obecny szkoleniowiec wrocławskiego klubu w swoim trenerskim debiucie prowadził Nysę, utrzymując ją w rozgrywkach I ligi. – Spędziłem w Kłodzku dwa lata i to był dla mnie bardzo fajny okres. Zawsze będę miło wspominał kibiców i ludzi związanych z klubem oraz kolegów, z którymi przyszło mi grać – mówił R. Hyży. Wraz z WKS przyjechał Marcin Bluma, czołowa postać Nysy w poprzednim sezonie.

Z kolei barw Nysy bronią byli gracze Śląska, m.in. Maksym Kulon, Marcin Kowalski, Marc Oscar-Sanny czy Tomasz Stępień. To właśnie ten ostatni był jednym z ojców sukcesów zwycięskich dla MKS derbów. Zawodnik ten zdobył w sumie 23 punkty, mając już po pierwszej kwarcie 11 rzuconych oczek. Tę część gry podopieczni Marcina Grygowicza wygrali 18:11.

Na początku drugiej kwarty, po dwóch celnych trójkach Marcina Kowalskiego, miejscowi wygrywali 28:15. Goście próbowali  niwelować straty, ale przy świetnie dysponowanych graczach Nysy, nie byli wiele zdziałać. Efekt? Po pierwszej połowie Nysy prowadziła różnica 16. punktów (41:25).

Przewaga po przerwie jeszcze wzrosła. Najpierw akcją 2+1 popisał się Stępień, później „trójkę” dołożył Rutkowski i na tablicy był 47:27, oczywiście na korzyść gospodarzy. Śląsk poderwał się jeszcze do walki (seria 6:0) na początku czwartej kwarty, ale szybko te zapędy zostały zastopowane przez dwie celne trójki Kulona i Kasińśkiego, rzuconych w odstępie kilkudziesięciu sekund. Do końcowej syreny Nysa kontrolowała przebieg wydarzeń na parkiecie, zwyciężając 88:72.

Tym samym MKS odrobił 14. punktową stratę z pierwszego meczu, rozgrywanego we Wrocławiu. To może mieć wpływ na końcową lokatę po rundzie zasadniczej, w przypadku tej samej ilości punktów.