Facebook

Zatrzymali opolskiego lidera


„Nysa potrafi wykorzystywać przerwy w meczu. Kłodzczanie pokazali to kilkukrotnie w tym sezonie, że potrafią po zmianie stron odwrócić losy meczu.” – relacja z emocjonującego i zwycięskiego pojedynku koszykarzy Zetkamy Dorala Nysy Kłodzko nad AZS Opole.

AZS OPOLE - ZETKMA DORAL NYSA KŁODZKO 79:83 (22:16, 24:19, 15:28, 18:20)
AZS: Chmielarz 19 (3x3), Ł. Wojciechowski 18 (4x3), Leszczyński 12, Szlachetka 11 (2x3), Cichoń 8, Wilk 7, Dawdo 2, Pawłowski 2. Nysa: Kowalski 17 (5×3), Bartkowiak 17 (1×3), Krajniewski 15 (2×3), Wojciechowski 14, Weiss 8, Zubik 6 (1×3), Kutta 4, Mishchenko 2.

Najciekawsze spotkanie tej kolejki w grupie D rozgrywane było w Opolu. To właśnie tam jechała drużyna Zetkamy Dorala Nysy Kłodzko, aby rywalizować z liderem rozgrywek II ligi. Doralowcy przy okazji chcieli się zrewanżować za porażkę w kłodzkiej hali, gdy musieli uznać wyższość podopiecznych Dominiak Tomczyka (73:68). Do tego AZS mógł pochwalić się passą dziewięciu wygranych meczów z rzędu.

Kto byłby w stanie zatrzymać opolskich graczy? Dokonali tego podopieczni Jerzego Chudeusza, przy dopingu swoich kibiców, ale po kolei. W pierwszej połowie meczu lepiej prezentowali się miejscowi. AZS lepiej operował piłką, był skuteczniejszy na dystansie i na pierwszą przerwę zszedł przy wyniku 22:16. Na początku drugiej kwarty udało się zmniejszyć dystans do dwóch oczek (22:20), ale dalsza część należała do drużyny z Opola. Efekt? Kłodzczanie schodzili ze stratą jedenastu punktów (35:46).

Nysa potrafi wykorzystywać przerwy w meczu. MKS pokazał to kilkukrotnie w tym sezonie, że potrafi po zmianie stron odwrócić losy meczu. Doralowcy poprawili grę w obronie, co od razu przełożyło się na grę w ataku. Trzecią kwartę Nysa rozpoczęła od stanu 8:0, a gospodarze pierwsze punkty (po rzutach osobistych) zdobyli dopiero w 23. minucie.  

Dwie minuty później na tablicy był już remis 50:50, po celnej trójce Bartkowiaka. Ostatecznie podopieczni Jerzego Chudeusza przed ostatnią ćwiartkę wygrywali 63:61. A w ostatnich 10 minutach gry emocji nie brakowało. Najpierw kilkupunktowe prowadzenie utrzymywało się po stronie Nysy. Później straty z nawiązką odrobili opolanie, po drodze był jeszcze dwukrotnie remis, aż w końcówce szale zwycięstwa na swoją korzyść przechyliła Nysa.

Na celne rzuty osobiste nie zdołał odpowiedzieć Łukasz Wojciechowski (niecelna trójka), a na koniec dwa oczka po rzutach wolnych dołożył Bartkowiak i ostatecznie zespół z Kłodzka triumfował 83:79. Za tydzień MKS we własnej hali podejmie drużynę BC Swiss Krono Żary.