Facebook

Nieudana inauguracja koszykarzy


Nie udała się inauguracja
koszykarzom Zetkamy Dorala Nysy Kłodzko. W pierwszym meczu doralowcy ulegli 52:95 z Sokołem Łańcut.

Poniżej statystyki, oraz wypowiedzi pomeczowe obydwu trenerów.

ZETKAMA DORAL NYSA KŁODZKO - SOKÓŁ ŁAŃCUT 52:95 (6:20, 14:23, 13:24, 19:28)
Nysa: Ochońko 11, Bartkowiak 10, Nowicki 6, Kowalski 5, Nowakowski 5, Krakowczyk 4, Wojciechowski 4, Krawiec 3, Dawdo 2, Weiss 2, Krajniewski 0, Szymański 0. Sokół: Małgorzaciak 20, Fraś 16, Karolak 16, Czerwonka 12, Majka 11, Pełka 6, Klima 5, Zaguła 5, Kulikowski 4, Inglot 0, Strzępek 0.

Rozpoczęło się od prowadzenia Nysy 4:0, ale później na parkiecie dominowali rywale. Sokół z każdą minutą powiększał swoją przewagę. W pewnym momencie wynosiła ona 47 oczek. Drużyna z Łańcuta wygrała wszystkie kwarty, a całe zawody 95:52.

Trener Sokoła Łańcut, Dariusz Kaszowski

- Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, świetna skuteczność rzutowa, do tego dobra gra zespołowa. To spotkanie już za nami, teraz przygotowujemy się od kolejnego meczu.   

Trener Zetkamy Dorala Nysy Kłodzko, Jarosław Krysiewicz:

- Drużyna z Łańcuta jest poza naszym zasięgiem, a level zawodników, którzy tam występuj biją naszą drużynę o klasę. Można mecz przegrać, ale jest jedna zasada. Trzeba się bić. Można przegrać z klasą i można przegrać bez klasy. Myśmy ten mecz przegrali bez klasy, bo nie było w nas zadziorności, chemii, chęci i innych rzeczy. 

- Takie mecze zdarzają się na początku sezonu, kiedy zespół jest w dużej mierze nowy, a u nas taka sytuacja ma miejsce. Mecze sparingowe są zupełnie inne od tych jakie odbywają się w lidze. Nam się wydawało przed sezonem, że my jesteśmy drużyną, która może bić się z najlepszymi, bo te sparingi tak wyglądały. A tymczasem hala, kibice, drużyna przeciwna, spowodowały, że dostaliśmy paraliżu. A w meczach przedsezonowych to nie zdarzało się i tym porażkę z Sokołem można wytłumaczyć.