Facebook

Kompromitacja ze Śląskiem [foto]

Kompromitacja kłodzkich koszykarzy. Doralowcy we własnej hali przegrali 50:84 ze Śląskiem II Wrocław. Rywale przed spotkaniem plasowali się na przedostatnim miejscu w tabeli. - Wypada tylko przeprosić wszystkich kibiców, że musieli oglądać tak grającą drużynę - mówił trener Marcin Radomski.

DORAL NYSA KŁODZKO - ŚLĄSK II WROCŁAW 50:84 (10:23, 15:20, 17:15, 8:26)
Nysa: Gadomski 10, Weiss 8 (1x3), Bartkowiak 8, Lipiński 7 (1x3), Ratajczak 6, Lepczyński 5, Kowalski 5 (1x3), Wojciechowski 1, Cieśla 0, Misiaczek 0, Radwański 0, Barycza 0.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

Doralowcy fatalnie rozpoczęli spotkanie, bo pierwsze punkty udało się zdobyć dopiero pięciu minutach gry. I to nie z akcji, a po rzutach wolnych, które wykorzystał Ratajczak.  Z kolei po stronie gości w tym momencie było już 12. zdobytych punktów. Niektórzy kibice żartowali, że do Kłodzka przyjechał pierwszy zespół Śląska. Jednak bliżej prawdy była riposta, że to raczej Nysa nie wyszła na parkiet. Do śmiechu nie było za to trenerowi Marcinowi Radomskiemu, który ratował się rotacjami w składzie. Do boju posłano rekonwalescenta Macieja Lepczyńskiego. Dla gracza mecz z wrocławianami miał być przetarcie przed kolejnym spotkaniem ligowym ze znacznie silniejszą ekipą MOSiRu Cieszyn. Powrót Lepczyńskiego nie pomógł, bo po pierwszej kwarcie Śląsk wygrywał 23:10.

W drugiej części spotkania wydawało się, że mimo nie najlepszej postawy doralowcom zaczną niwelować straty. Zwłaszcza, że w kilka minut odrobili siedem punktów z rzędu. Pięć czek z rzędu zdobył Lepczyński, po dwa punkty dołożył Lipiński oraz Weiss i gospodarze przegrywali już 18:25. Jednak Śląsk szybko odpowiedział, zdobywając osiem punktów z rzędu i miał zapas kilkunastu punktów. – Ciężko znaleźć jakiś jeden element, który nam dzisiaj wychodził. Przegrana ponad 30. punktami u siebie to powód do wstydu – mówił trener Marcin Radomski, wyraźnie zakłopotany postawą swojej drużyny.

Doralowcy nie byli dzisiaj w stanie nawiązać równorzędnej walki z drużyną, której o sile stanowią głównie młodzi zawodnicy. – Musimy usiąść w swoim gronie i poważnie porozmawiać, bo to, co dzisiaj miało miejsce jest nie do zaakceptowania. Jeszcze raz wszystkim za nasz występ przepraszam – dodał szkoleniowiec Nysy. Ostatecznie spotkanie zakończyło się porażką kłodzkiej drużyny 50:84.