Facebook

"Końcówkę meczu mieliśmy pod kontrolą"


Czesław Radwański poprowadził koszykarzy Dorala Nysy Kłodzko do zwycięstwa nad Śląskiem. To kapitan kłodzkiego zespołu pełnił obowiązki pierwszego trenera podczas spotkania we Wrocławiu. Jak ocenia pojedynek z wrocławianami?

- Wiedzieliśmy że to nie będzie łatwe spotkanie, tym bardziej, że w „Kosynierce” rzadko wygrywaliśmy. Do tego środowa wygrana Śląska z MKS Kalisz różnicą 15-stu punktów tylko nas w tym uświadamiała – mówił kapitan MKS. W ostatnich pięciu sezonach Nysie tylko raz udało się pokonać Śląska na jego terenie.

- Mecz zaczęliśmy nerwowo, ale wynik cały czas oscylował w okolicach remisu. Nieskuteczność w ataku z obu stron wynikała przede wszystkim z dobrej obrony obydwu drużyn – relacjonował. Dla kapitana kłodzkiego zespoły to była nowa sytuacja na tym poziomie rozgrywkowym. - Na pewno na każdego z drużyny spadała delikatna presja jak sobie z tym poradzimy. Wydaje się, że zupełnie nie najgorzej to wyszło, bo cel, jakim było zwycięstwo, został osiągnięty – dodał.

Najlepszy moment w wykonaniu Nysy to początek czwartej kwarty. - Postawiliśmy zdecydowanie na obronę i zbudowaliśmy dziewięciopunktową przewagę dzięki przechwytom i szybkim kontratakom między innymi Maćka Lepczyńskiego. Do tego dwie trójki dołożył Marcin Kowalski i końcówkę meczu mieliśmy pod kontrolą mimo, iż wynik może o tym nie świadczyć – mówił Cz. Radwański.

Zawodnik odniósł się również do sytuacji z Mateuszem Płatkiem. - To była to irytacja zawodnika na własne poczynania, a nie na to jak przebiegał mecz. Stało się to przy ławce, gdzie Mateusz uderzył ze złości butelką o parkiet, a w tej pękła zakrętka i wylała się woda. Sędzia nie miał innego wyjścia jak ukarać nas przewinieniem technicznym. Na szczęście obeszło się bez większych konsekwencji, bo rzut osobisty był niecelny, a akcja nieskuteczna – wyjaśnił.

- Dziękuję zespołowi za walkę, zaangażowanie i za to że wspólnie potrafiliśmy osiągnąć cel. W imieniu drużyny chciałbym życzyć wszystkim działaczom i przede wszystkim naszym kibicom Wesołych Świąt i aby w roku 2015 mogli przeżywać równie dużo cudownych chwil z drużyną, tak jak z końcem roku 2014 – zakończył kapitan doralowców.