Facebook

Znicz zapłonął w Kłodzku [foto, video]


W drugim meczu I ligi, rozgrywanym w kłodzkiej hali, koszykarze Zetkamy Dorala Nysy Kłodzko przegrali 71:79 ze Zniczem Basket Pruszków.

Poniżej relacja, zdjecia i film z meczu.

DORAL NYSA KŁODZKO - ZNICZ PRUSZKÓW 71:79 (17:16, 19:22, 18:21, 17:20)
Nysa: Stępień 15 (3), Lipiński 12 (1), Kowalski 12 (4), Weiss 11, Bartkowiak 8, Bluma 5, Malona 4, Płatek 4, Wojciechowski 0. Znicz: Przyborowski 14, Kordalski 12, Słupiński 12, Put 11 (1), Janiak 11 (1), Czosnowski 8 (2), Tokarski 4, Szwed 3, Cechniak 2, Tarczyk 2, Janik 0.

Dostępna jest
GALERIA ZDJĘĆ.

Zapełniona kibicami kłodzka hala liczyła na drugie zwycięstwo Nysy. - Byliśmy świadomi, ze to będzie niełatwe spotkanie. Rywale to młoda, ale doświadczona i dobrze biegająca do przodu drużyna – mówił trener Marcin Radomski. Pierwsza kwarta zakończyła się minimalnym prowadzeniem doalowców (17:16), chociaż w pierwszych 10. minutach raz na prowadzeniu byli goście, a raz Nysa. Podobny przebieg miała druga ćwiartka, po której z dwupunktowego prowadzenia cieszyli się zawodnicy z Pruszkowa.

Ponownie, jak tydzień temu w konfrontacji z Sokołem, słabiej w wykonaniu miejscowych wypadła trzecia kwarta. - Nie udało nam się opanować deski , alni ograniczyć przeciwnika, bo to też dawało punkty drugiej szansy – ocenił szkoleniowiec Nysy. W 23. minucie Znicz prowadził w meczu 47:38, ale Bluma do spółki ze Stępniem szybko zniwelowali te straty (44:47).

Początek czwartej kwarty należał zdecydowanie do doralowców i wydawało się, że to oni są bliżej zwycięstwa. Tym razem pięć punktów Stępnia oraz dwa oczka Weissa sprawiły, iż gospodarze odrobili straty z końcówki trzeciej odsłony meczu i w 32. minucie wyszli na prowadzenie 61:59. Wtedy jednak do głosu doszli pruszkowianie. - Zebraliśmy ważniejsze piłki, które miały wpływ na końcowy wynik. Cieszy nas też, mimo, że jesteśmy młodą drużyną, to potrafimy wygrać w końcówce - mówił Damian Janiak.

Znicz zdobył osiem punktów z rzędu i mimo dwóch celnych trójek z rzędu Kowalskiego, drużyna z Pruszkówa nie dała sobie odebrać prowadzenia do końcowej syreny. Trener Marcin radomski nie ukrywał po meczu, że rywal w pewnym elemencie go zaskoczył. - Jeśli chodzi o nasza grę to musimy bardziej ją rozwinąć jeśli chodzi o taktykę na grę strefą, bo pierwszy raz spotkaliśmy się z tym, że ktoś nas 40 minut bronił w ten sposób – mówił kłodzki szkoleniowiec.