Facebook

Koszykarze polegli w Gliwicach 57:74


Koszykarze Zetkamy Dorala Nysy Kłodzko nad pozostają bez wygranej w meczach wyjazdowych. Tym razem doralowcy ulegli ostatniej drużynie w tabeli, GTK Gliwice, przegrywając 57:74. Spotkanie ustawiła pierwsza kwarta.

Poniżej relacja z meczu.

GTK Gliwice – Zetkama Doral Nysa Kłodzko 74:57 (30:11, 19:20, 17:17, 8:9)
Gliwice: Fraś 15, Radwański 15 (1x3), Stokłosa 14 (2x3), Pluta 9 (1x3), Paul 8, Podulka 5 (1x3), Wróbel 5 (1x3), Załucki 3 (1x3), Bodych 0, Konsek 0. Nysa: Weiss 18 (1x3), Kowalski 11 (3x3), Bluma 10, Bartkowiak 8, Czajkowski 3, Lipiński 2, Malona 2, Płatek 2, Wojciechowski 1.

W Kłodzku liczono, iż w pojedynku z ostatnią w tabeli drużyną GTK Gliwice uda się odnieść pierwsze wyjazdowe zwycięstwo. Plany te trzeba było zweryfikować już po pierwszej kwarcie. - Chyba za bardzo chcieliśmy przełamać się na wyjeździe i w momencie, gdy spotkanie źle rozpoczęło się dla nas, wkradło się dużo nerwowości – mówił trener Marcin Radomski. 

Jednak pierwsze pięciu minut meczu było wyrównane. Wtedy na tablicy widniał wynik 8:6 na korzyść gospodarzy. Później skutecznością popisywali się gliwiczanie, którzy do końca tej ćwiartki rzucili 22 oczka, przy pięciopunktowej zdobyczy doralowców. - Akcje były źle rozgrywane, spieszyliśmy się z niektórymi decyzjami, a jak już udało się wymusić jakiś faul i wylądować na linii rzutów wolnych, to niestety też pudłowaliśmy. Goście natomiast wyszli zdeterminowani i tak jak my, zagraliśmy jedną z najgorszych kwart, tak oni rozegrali chyba najlepszą – dodał.

Podopieczni Marcina Radomskiego nie poddali się i w drugiej kwarcie zmniejszyli nieco dystans do GTK. Jednak strata punktowa była zbyt duża, aby nawiązać walkę. - Zawodnicy mocno się starali, ale gospodarze byli od nas po prostu lepsi. Zabili nas przede wszystkim nasza bronią, zbierając nam w ataku 21 piłek. Niestety to oraz punkty, które przeciwnicy zdobywali po naszych stratach, w tym nasza słaba skuteczność, były kluczowe, jeżeli chodzi o przyczyny porażki – mówił kłodzki szkoleniowiec.

Miejscowi do końcowej syreny kontrolowali przebieg spotkania, odnosząc piąte zwycięstwo w rozgrywkach. - W I lidze odrobić stratę 20 punktów jest bardzo ciężko, a na wyjeździe, to chyba dla takiej drużyny jak my, niemożliwe – dodał M. Radomski.