Facebook

Koszykarze postraszyli Spójnię


Końcowy rezultat może wskazywać na łatwą porażkę, ale doralowcy, mimo gry w okrojonym składzie, przeciwstawili się trzeciej drużyny I ligi.  W meczu doszło też do kuriozalnej sytuacji, gdy przeciwko Nysie na parkiecie grało sześciu zawodników Spójni.

Poniżej relacja z meczu.

SPÓJNIA STARGARD – DORAL NYSA KŁODZKO 70:46 (10:18, 11:12, 20:9, 29:7)
Spójnia: Dymała 27, Fraś 12, Pabian 10, Raczyński 9, Pytyś 4, Janiak 3, Koziorowicz 3, Śpica 2, Bodych 0, Berdzik 0, Grudziński 0, Lewandowski 0. Nysa: Wojciechowski 14, Leńczuk 13, Bluma 8, Muskała 5, Kasiński 2, Kliniewski 2, Kowalski 2, Lipiński 0, Rogalewski 0.

Doralowcy po czterech meczach z rzędu we własnej hali, udali się do Stargardu na mecz z trzecią w tabeli Spójnią. Rywale w ostatnich tygodniach nie zachwycali, przegrywając cztery z sześciu pojedynków, jednak w roli gospodarza wygrali wszystkie mecze. Zespół Radosława Hyżego do pojedynku ze Spójnią przystąpił bez Oscara Sannego i chorego Michała Weissa. Dodatkowo już w pierwszej kwarcie kontuzji, po jednym ze starć, nabawił się Michał Lipiński.

Mimo kłopotów kadrowych, pierwsza połowa pojedynku należała do doralowców. Wynik otworzyli gospodarze, ale później serią 13. oczek z rzędu popisali się kłodzczanie. Pod koniec tej ćwiartki celną trójkę dołożył Aleksander Leńczuk i po pierwszych 10. minutach gry goście wygrywali 18:10. W drugiej kwarcie Spójnia zniwelowała straty, ale ostatnie półtora minuty należało do kłodzkiego zespołu. Nysa rzuciła osiem punktów z rzędu i na przerwę schodziła, wygrywając 30:21.

Po zmianie stron, kłodzczanie powiększyli przewagę do jedenastu punktów, a to za sprawą Mateusza Kasińskiego.  Jednak kolejny fragment miejscowi wygrali 17:2, skutecznie odbierając słabnącej Nysie nadzieje na wygraną. – Pokazaliście, że potraficie grać. Na prawdę fajnie oglądało się nas przez  te trzy kwarty – chwalił swój zespół trener Radosław Hyży. Po zmianie stron doralowcy rzucili tylko 16 punktów, tracąc w tym czasie 49. 

Warto odnotować, iż podczas meczu doszło do sytuacji, gdy Nysa grała przeciwko sześciu zawodnikom gospodarzy. Przy masowym dokonywaniu zmian w ekipie Spójni doszło do pomyłki i przez chwilę na parkiecie przebywało sześciu miejscowych koszykarzy. Dopiero później uwagę na ten fakt zwrócili sędziowie i ukarali gospodarzy przewinieniem technicznym.