To był ciężki i dramatyczny pojedynek trzymający w napięciu do ostatnich sekund! Gola na wagę trzech punktów podopieczni Pawła Adamczyka zdobyli grając w osłabieniu. - Walczyliśmy od początku do końca i to zaowocowało zwycięstwem - mówił po meczu Andrzej Marks (na zdjęciu). To bramka kapitana dało zwycięstwo Nysie. W 67. minucie boisko przedwcześnie musiał opuścić Michał Stopa. - Mój zespół zagrał jak typowi frajerzy - powiedział niepocieszony trener Chojnowianki.
IV LIGA DOLNOŚLĄSKA: NYSA KŁODZKO - CHOJNOWIANKA CHOJNÓW 2:1 (0:0)
Bramki: 1:0 Krzysztof Konowalczyk (65 - karny), 1:1 Rafał Malawski (81), 2:1 Andrzej Marks (84).
Czerwona kartka: Michał Stopa (67 - za dwie żółte).
Sędziował: Marcin Foremny jako główny oraz Sebastian Kędziora i Paweł Wysokiński - asystenci (OZPN Wrocław).
Widzów: 100.
Nysa: Rosiak - Adamczyk, Syper, Konowalczyk, Jaskułowski (66 Grzegorzewski), Żurek, Pawlik, Stopa



, Marks

, Kowalski (69 Węgrzyn), Lisowicz.
Chojnowianka: Gawron - Baszczak, Gromala (73 Kułaga), Grządkowski, Kowalczyk (73 Malawski), Marciniak

, Nowakowski, Płachuta, Rabanda, Szydełko (86 Malik), Światłoń.
Dostępna jest
GALERIA ZDJĘĆ Z MECZU. Po 'czytaj więcej'
FILM Z MECZU.
ZESTAW PAR. 14. KOLEJKA IV LIGI DOLNOŚLĄSKIEJ:
Bobrzanie Bolesławiec - Intakus-Ślęza II Wrocław 2:0
Karkonosze Jelenia Góra - Lechia Dzierżoniów 1:0
Polonia Środa Śl. - MKS Szczawno Zdrój 1:3
GKS Kobierzyce - Chrobry Nowogrodziec 2:1
Konfeks Legnica - Miedź II Legnica 3:2
Kuźnia Jawor - Puma Pietrzykowice 1:3
Twardy Świętoszów - Prochowiczanka Prochowice 0:2
W zaległym meczu: BKS Bolesławiec - Lechia Dzierżoniów 0:3
Dostępna jest
TABELA IV LIGI DOLNOŚLĄSKIEJ.
W miejsce pauzującego za kartki Macieja Gąsienicę na środku pomocy zagrał Michał Żurek. Zbyt duża ilość straconych bramek w ostatnich meczach sprawiła, iż trener Paweł Adamczyk ponownie zagrał na pozycji ostatniego obrońcy. Pojedynek rozpoczął się blisko z 25 minutowym opóźnieniem, gdyż rywale mieli problem z dojechaniem na stadion w Kłodzku. Ciąg dalszy po
czytaj więcej.
Już w pierwszym kwadransie gry oba zespoły miały kilka okazji do zdobycia gola. Zaczęło się od główki Baszczaka, który z sześcioma trafieniami na swoim koncie jest najskuteczniejszym strzelcem swojej drużyny. W 12. minucie po dwójkowej akcji w polu karnym, Kowalskiego z Pawlikiem, ten drugi znalazł się w dogodnej sytuacji, ale źle przyjął sobie futbolówkę, a ta padła łupem bramkarza. W 27. minucie obrońcom urwał się Kowalski i mając przed sobą tylko Gawrona minimalnie chybił obok słupka. Jeszcze groźniej pod bramką Chojnowianki zrobiło się kilka minut później. W zamieszaniu najpierw uderzał Kowalski, a dobijał Marks, ale w obydwu sytuacjach obronną ręką wyszedł bramkarz gości. Kłodzczanie po rzucie różnym ponownie stanęli przed szansą na zdobycia gola, ale znów brakowało skuteczności. Stworzone sytuacje mogły się zemścić w 41. minucie, gdy oko w oko z Rosiakiem stanął Gromala, jednak strzał pod poprzeczkę zdołał wybronić bramkarz Nysy.
Po zmianie stron ponownie w roli głównej zobaczyliśmy Rosiaka oraz Gromalę i ponownie górą był golkiper miejscowych. W 64. minucie w polu karnym falowany był Tomasz Lisowicz, a arbiter wskazał na wapno. Do piłki podszedł Krzysztof Konowalczyk i pewnym strzałem wyprowadził Nysę na prowadzenie. Radość popsuła czerwona kartka dla Stopy, który 180 sekund po zdobyciu bramki, musiał opuścić plac gry za dwie żółte kartki. Chojnowianka grając w przewadze rzuciła się do odrabiania strat, ale to Nysa po szybkim kontrataku miała szansę na podwyższenie rezultatu. Podanie od Lisowicza otworzyło drogę do bramki Kowalskiemu, który ponownie spudłował. Wiele ożywienia w poczynania przyjezdnych wprowadził Rafał Malawski, który pojawił się na placu gry w 71. minucie. Kilka minut później jego uderzenie zza pola karnego minimalnie minęło słupek, a w 81. minucie piłkarz mógł cieszyć się z wyrównującej bramki. Podopieczni Romualda Kujawy wcale nie zamierzali poprzestać na jednym trafieniu i do 84 minuty to oni byli stroną dominującą. Wtedy na indywidualną akcję zdecydował się Andrzej Marks. Kapitan zbiegł do środka pola i na 17. metrze strzałem z lewej nogi przy bliższym słupku odzyskał prowadzenie dla Nysy.
-
Mecz kosztował nas dużo zdrowia, każdy dał z siebie wszystko. Najwyższy czas, abyśmy zaczęli zdobywać punkty, bo sytuacja w tabeli jest nie najlepsza - powiedział strzelec drugiego gola. Niewesołą minę miał po końcowym gwizdku szkoleniowiec gości. -
Był to typowy mecz walki. Boisko było bardzo grząskie, trudno się na nim grało, ale zawodnicy zostawili dużo sił. Mój zespół zagrał jak typowi frajerzy, bo nie można sobie pozwolić na to, aby tracić takie bramki. W końcówce doprowadziliśmy do remisu, chcieliśmy wygrać ten mecz, a straciliśmy gola - ocenił zawody trener Romuald Kujawa. W końcu z trzech wywalczonych punktów mógł się cieszyć trener Paweł Adamczyk. -
Wcześniej graliśmy dobre mecze i przegrywaliśmy. Dzisiaj zaprezentowaliśmy się przeciętnie i cieszymy się z trzech punktów - dodał kłodzki szkoleniowiec.
Dawid Broniszewski