Facebook

Wyszarpali trzy punkty [foto]


Sporo problemów miała Nysa w starciu z dusznicką Pogonią. Kłodzczanie jeszcze do 83. minuty przegrywali 0:1, ale po końcowym gwizdku mogli cieszyć się z trzech punktów.
 
Poniżej relacja, wypowiedzi i zdjęcia.

KLASA „O” SENIORÓW: POGOŃ DUSZNIKI ZDRÓJ – NYSA KŁODZKO 1:2 (1:0)
Bramki: 1:0 Sławomir Wiśniewski (4), 1:1 Tomasz Pierzchalski (83), 1:2 Adam Bońkowski (90+4). Sędziował: Bartłomiej Tokarski jako główny oraz G. Rempalski i B. Kożuszek (KS Świdnica). Czerwona kartka: B. Drozdowski (80, za dwie żółte). Pogoń: Popławski – Świgost, Tucholski, Adamczyk, Jaworski, K. Wiśniewski (71 Wojtaszczyk), Laszewski (90+4 T. Lewandowski), Drozdowski, P. Lewandowski, Kania (87 Cieszyński), Tysiak. Nysa: Borkowski – Konowalczyk, Łazarowicz, Osicki, Słomka (73 Cebulski), Pierzchalski (88 Horka), Bońkowski, Wojtal, Tracz (90 Dędys), J. Cebulski (90 Sasinowski), Ayinla (46 Kowalski).

Dostępne są GALERIA ZDJĘĆ.

Kłodzczanie jeszcze dobrze nie weszli w mecz, a przegrywali 0:1. W czwartej minucie, po wyrzucie z autu na wysokości pola karnego, futbolówka trafiła pod nogi Sławomira Wiśniewskiego, który wyprowadził swój zespół na prowadzenie. - Od początku ten mecz nie układał się po naszej myśli. Szybko stracona bramka i już nie pierwszy raz w tym sezonie musieliśmy gonić wynik. Już przed przerwą byliśmy blisko doprowadzenia do remisu, a od początku drugiej polowy narzuciliśmy swoje tempo gry – mówił trener Nysy, Kamil Krzywda. Dodatkowo na uraz narzekał najlepszy strzelec zespołu, Sule Ayinla i w przerwie konieczna była zmiana. W jego miejsce pojawił się Kamil Kowalski. 

Druga połowa toczyła się pod dyktando Nysy. - Stawiliśmy dzielnie czoła rywalowi. Szybko strzelona bramka podziałała na nas motywująco, co przełożyło się na kilka dobrych okazji do podwyższenia, jak również skutecznie rozbijaliśmy ataki zawodników z Kłodzka, którzy często gościli pod naszą bramką – ocenił z kolei kapitan Pogoni, Robert Popławski. To właśnie dzięki niemu, gospodarze tak długo byli na prowadzeniu. Golkiper z Dusznik-Zdroju kilka razy popisał się skuteczną interwencją. Jednak w  83. minucie był już bez szans, gdy po dośrodkowaniu z rzut rożnego, piłkę do siatki skierował Tomasz Pierzchalski. W tym momencie Pogoń grała już w osłabieniu, gdy 180 sekund wcześniej druga żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, zobaczył grający trener Bartłomiej Drozdowski.

- Ten mecz jak i poprzednie z rywalami z dołu tabeli pokazują, że mamy problem grać z takimi zespołami. Dostosowujemy się do ich stylu, przez co nie gramy to co sobie zakładamy. Na szczęście druga połowa wyglądała dobrze i zaangażowanie, determinacja, wola walki przełożyła się na zwycięstwo – mówił Adam Bońkowski. To właśnie ten piłkarz został bohaterem Nysy, zdobywając w doliczonym czasie gry zwycięskiego gola.

- Czujemy niedosyt, gdy przez cały mecz walczysz jak szalony o każdy kawałek boiska i tracisz gola w takim momencie. Taktycznie byliśmy dobrze poukładani do momentu czerwonej kartki dla naszego środkowego pomocnika. Wtedy Nysa łatwiej operowała piłka w tym sektorze boiska i zaczęła mocniej na nas napierać, co w konsekwencji przyniosło im zwycięską bramkę – podsumował zawody R. Popławski.