Facebook

Huśtawka nastrojów z happy endem [foto]


Nic dwa razy się nie zdarza – jednak nie jeśli chodzi o piłkarzy Nysy. Podopieczni Krzysztofa Konowalczyka drugi raz z rzędu zremisowali na własnym boisku 3:3, zdobywając wyrównującego gola w doliczonym czasie gry. Uczynił tego… bramkarz Patryk Rosiak. 

Poniżej relacja, zdjęcia i wypowiedź bohatera meczu.

IV LIGA, GRUPA WSCHÓD: NYSA KŁODZKO – SOKÓŁ WIELKA LIPA 3:3 (2:1)
Bramki: 1:0 Jacek Cebulski (22), 2:0 Grzegorz Dereń (31), 2:1 Kamil Pyzłowski (33), 2:2 Hubert Miara (55), 2:3 Michał Sudoł (67), 3:3 Patryk Rosiak (90+1). Sędziowali: Waldemar Socha jako główny oraz Łukasz Nalepa i Andrzej Socha – asystenci (KS Jelnia Góra). Nysa: Rosiak – P. Cebulski, Łazarowicz, Adamczyk, Mirzyński (75 Mróz), Wojtal, Bońkowski, J. Cebulski, Kowalski (46 Wiącek), Ayinla, Dereń (85 Ciupider).

Zobacz GALERIĘ ZDJĘĆ. 

Nie obeszło się bez zmian w wyjściowej jedenastce w porównaniu do ostatniego meczu, przegranego 1:5 z ząbkowickim Orłem. W miejsce Łukasz Wiącka, zagrał na boku obrony Marcin Mirzyński. Z kolei w ataku, obok Grzegorza Derenia, wystąpił Sule Ayinla. Takie ofensywne ustawienie Nysy przynosiło korzyści, bo kłodzczanie stwarzali pod bramką Sokoła sporo sytuacji. Jedynie czego brakowało, to skutecznego wykończenia akcji.

Ta sztuka udała się w 22. minucie. Grzegorz Dereń obsłużył podaniem Jacka Cebulskiego, a ofensywny pomocnik po indywidualnej akcji otworzył wynik spotkania. W 31. minucie było już 2:0, gdy odważnie do piłki poszedł Grzegorz Dereń, wygrał starcie z rywalem i mając przed sobą golkipera, podwyższył rezultat meczu.

Przyjezdni szybko wrócili do gry, bo już 120 sekund później zdobyli kontaktowego gola. – W tym meczu zobaczyliśmy dwie twarze Nysy, grającą dobrze, zdobywając gole, by nagle, nie wiedzieć czemu, grającą chaotycznie, nerwowo, bez koncentracji. Do tego tracąc bardzo łatwo bramki – ocenił bramkarz Patryk Rosiak.

Nie minęło dziesięć minut drugiej połowy, a na tablicy wynik był remis 2:2. Goście poszli za ciosem i w 67. minucie objęli prowadzenie. Podopieczni Krzysztofa Konowalczyka nie załamali się taki obrotem sprawy i jak miało to miejsce z Polonią Trzebnica, dążyli do zdobycia wyrównującej bramki. Okazje były już wcześniej, ale ponownie sztuka ta udała się dopiero w doliczonym czasie gry.

Sędzia doliczył do regulaminowego czasu gry 180. sekund. W 91. minucie rzut różny wykonywali kłodzczanie, a w pole karne Sokoła udał się również Patryk Rosiak. To właśnie golkiper Nysy w zamieszaniu skierował futbolówkę do siatki (!), dając punkt kłodzkiej drużyny i zostając bohaterem spotkania.

To nie pierwszy taki gol golkipera MKS. - Już kiedyś zdobyłem bramkę w podobnych okolicznościach, także na boiskach czwartej ligi, gdy występowałem w Piaście Nowa Ruda. Graliśmy wtedy przeciwko Górnikowi Złotoryja. Bramki zdobywałem również w juniorach z rzutów karnych – mówi wspomina P. Rosiak. Warto jeszcze odnotować debiut Bartosza Mroza, który pojawił się na placu gry na ostatni kwadrans meczu.

W następnej kolejce drugi mecz wyjazdowy w tym sezonie IV ligi rozegrają zawodnicy Nysy. Ponownie zagrają z Sokołem, ale tym razem będzie to zespół z Marcinkowic.