Facebook

Minimalna porażka w Świdnicy [foto]


Bez punktów wracają ze Świdnicy piłkarze Nysy Kłodzko. Podopieczni Krzysztofa Konowalczyka w mocno przemeblowanym składzie rywalizowali z miejscową Polonią-Stalą. 

Poniżej relacja oraz zdjęcia z meczu.

IV LIGA DOLNOŚLĄSKA: POLONIA-STAL ŚWIDNICA – NYSA KŁODZKO 1:0 (1:0)
Bramka: Wojciech Sowa (32). Polonia-Stal: B. Kot, Skowroński, Salamon, Białas, Ł. Kot, Sowa, Somala, Szuba, Jagiełą, Tragarz, Myrta. Nysa: Borkowski – Mróz (72 Słomka), Pierzchalski, Adamczyk, Konowalczyk, P. Cebulski, Wiącek (46 J. Cebulski), Wojtal, Ciupider (46 Kubies), Bońkowski, Dereń (77 Ayinla).

Zobacz 
GALERIĘ ZDJĘĆ. 

W mocno przemeblowanym składzie przystąpiła Nysa do meczu z Polonią-Stalą. Z rożnych powodów zabrakło Kamila Kowalskiego, Mikołaja Łazarowicza, Patryka Rosiaka, a z uwagi na uraz odniesiony w ostatnim meczu ligowym, na ławce rezerwowej zasiadł Jacek Cebulski.

- To był mecz walki, toczony w ciężkich warunkach. Rywale mieli większe posiadanie piłki w pierwszej połowie, ale to my w drugiej części spotkania byliśmy drużyną lepszą – ocenił trener Krzysztof Konowalczyk. Mecz toczony był przy obficie padającym deszczu. Początek należał do Nysy, a najlepszą okazję zmarnował Tomasz Pierzchalski. Piłka po jego uderzeniu trafiła w poprzeczkę. 

W 32. minucie dośrodkowanie z rzutu wolnego, uderzeniem głową, skierował do bramki Wojciech Sowa. Polonia-Stal mogła prowadzić wyżej, ale w sytuacji sam na sam z Jagieła, lepszy był golkiper MKS. Z kolei Nysa zaatakowała przed przerwą, ale dobrze między słupkami spisywał się Kot. Na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem schodzili miejscowi.

- Licząc sytuację strzeleckie powinniśmy strzelić minimum jedną bramkę, a to się nie udało. Z przebiegu meczu mogę powiedzieć, że przeciwnik był bardziej zaangażowany w grę całym zespołem, ale to my mieliśmy więcej okazji do strzelenia bramki – relacjonował opiekun Nysy. Najlepszą okazję w drugiej połowie mieli goście, a konkretnie wprowadzony Jacek Cebulski. Zawodnik, po świetnym podaniu od Adama Bońkowskiego, znalazł się sam na sam z bramkarzem Polonii-Stali, ale przegrał starcie z dobrze dysponowanym tego dnia Kotem.

Nysa pierwszy raz w tym sezonie kończyła mecz bez strzelonego gola. I to było jedna z przyczyn, dlaczego beniaminek z Kłodzka nie wywiózł choćby punktu ze Świdnicy. - Szkoda, ale nie załamujemy się i myślimy już o następnym meczu – dodał. K. Konowalczyk. W następnym meczu, już na własnym boisku, Nysa podejmie Karolinę Jaworzyna Śląska.