Facebook

Deklasacja w trzydzieści minut [foto]


Nysa w pierwszych trzydziestu minutach gry rozstrzygnęła losy meczu z Karoliną Jaworzyna Śląska. To była świetna połowa w wykonaniu zespołu Krzysztofa Konowalczyka.

Poniżej relacja, wypowiedzi i zdjęcia.

IV LIGA - GRUPA WSCHÓD: NYSA KŁODZKO – KAROLINA JAWORZYNA ŚL. 4:1 (4:1)
Bramki: 1:0 Grzegorz Dereń (8), 2:0 Grzegorz Dereń (10), 3:0 Jacek Cebulski (25), 4:0 Łukasz Wiącek (31), 4:1 Grzegorz Ignatowicz (38). Nysa: Rosiak – P. Cebulski (74 Słomka), Adamczyk, Łazarowicz, Mróz, Wojtal (82 Pierzchalski), Ciupider (68 Horka), Bońkowski, J. Cebulski, Wiącek (70 Sule), Dereń.

Zobacz GALERIĘ ZDJĘĆ. 

Sztab szkoleniowy MKS miał w tym meczu prawie wszystkich zawodników do dyspozycji. Prawie, bo nadal uraz leczy Kamil Kowalski. Jeszcze tydzień temu z różnych powodów, głownie przez urazy, brakowało czterech graczy. Nim rozpoczęło się spotkanie, to kłodzki stadion zaszczycił prezes Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Wałbrzychu. Dariusz Stachurski wręczył trenerom Kamilowi Krzywdzie i Krzysztofowi Konowalczykowi certyfikaty w związku z awansem do wyższej ligi.

Zawody wyśmienicie rozpoczęły się dla gospodarzy, którzy po dziesięciu minutach wygrywali 2:0. Autorem obydwu goli był Grzegorz Dereń. – Szybko zdobyte gole ustawiły spotkanie. Wiadomo jak rywal wygląda po dwóch mocnych ciosach wyprowadzonych na samym początku meczu. A myśmy na tym nie poprzestali i atakowaliśmy dalej – mówił trener Nysy.

Efektem tego były kolejne dwie bramki dla miejscowych. Najpierw w 25. minucie po akcji lewa stroną, ładnym uderzeniem popisał się Jacek Cebulski. Po półgodzinie gry było już 4:0, gdy Dawid Ciupider obsłużył podaniem Łukasza Wiącka. To była najlepsza połowa w wykonaniu kłodzkiego zespołu w tym sezonie. 

Drużyna z Jaworzyny Śląskiej pierwszy strzał na bramkę Rosiaka oddał pod koniec pierwszej połowy i od razu znalazł on drogą do bramki. – Rywale nie byli się w stanie podnieść w pierwszej połowie i potrzebowali 15. minut przerwy, aby otrząsnąć się i na drugą część wyszła inna dobrze grająca drużyna – dodał K. Konowalczyk.

W drugiej odsłonie goście nie mieli już nic do stracenia. – Zmieniliśmy ustawienie, zagraliśmy trójką obrońców. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że ryzykujemy i albo przegramy wysoko, albo uda nam się wrócić do gry – mówił trener Tomasz Idziak.

Karolina stworzyła sobie kilka sytuacji i to dogodnych. Okazje, aby dobić rywala, mieli również podopieczni Krzysztofa Konowalczyka. Obydwie ekipy w drugich 45.minutach razili nieskutecznością, więc w tej części gry gole nie padły i rezultat pojedynku został ustalony w pierwszej odsłonie.

W następnej kolejce kłodzki zespół czeka najdalszy wyjazd w tym sezonie. MKS zagra na wyjeździe z Wiwą Goszcz.