Facebook

Charrrakterna Nysa [foto]


To było przednie i zarazem szalone widowisko. Były emocje, zwroty akcji, piękne bramki, czerwone kartki. Podopieczni Krzysztofa Konowalczyka dwukrotnie w meczu przegrywali z Górnikiem Wałbrzych różnicą dwóch bramek. Jednak Nysa pokazała charakter i na koniec cieszyła się ze zwycięstwa. 

Poniżej relacja z meczu oraz zdjęcia.

IV LIGA DOLNOŚLASKA: MKS NYSA KŁODZKO - GÓRNIK WAŁBRZYCH 5:3 (0:2)
Bramki: 0:1 Jan Rytko (43), 0:2 Mateusz Sobiesierski (45), 1:2 Mikołaj Łazarowicz (55), 1:3 sam. M. Łazarowicz (60), 2:3 Mikołaj Łazarowicz (70), 3:3 Mikołaj Łazarowicz (84), 4:3 Kamil Kowalski (88), 5:3 Jacek Cebulski (90+3). Sędziowali: Jakub Krawczun jako główny oraz Pweł Małecki i Mateusz Banaszak - asystenci (KS Wrocław). Czerwone kartki: Mateusz Sobiesierski (72, za dwie żółte), Jan Rytko (90, za dwie żółte). Skład: Rosiak - P. Cebulski, Łazarowicz, Adamczyk, Mróz (46 Słomka), Pierzchalski, Wojtal, Bońkowski, J. Cebulski, Ayinla, Dereń. 

Zobacz GALERIĘ ZDJĘĆ. 

Po raz pierwszy w sezonie zdarzyło się, że Nysa zagrała w takim samym zestawieniu jak w poprzednim meczu. - Wspominałem wcześniej, że rotujemy składem, ale tydzień temu w Oleśnicy zagraliśmy bardzo dobry i to z niełatwym przeciwnikiem, mimo zajmowanego przez Pogoń ostatniego miejsca. Uważam, że nikt z tych piłkarzy nie zasłużył, aby usiąść na ławce – wyjaśnił trener Krzysztof Konowalczyk.

Do 43. minuty zbyt wielu emocji na boisku nie było. Optyczną przewagę posiadała Nysa, ale nie przełożyło się to na bramki. – Do tej minuty nic nam nie groziło, Górnik praktycznie cofał się na swoją obronę, nie próbował nawet podchodzić nas wysokim pressingiem. Goście do 43. minuty nie stworzyli sobie nawet sytuacji – relacjonował trener MKS. Ostatnie dwie minuty wstrząsnęły gospodarzami. Najpierw bezpośrednio z rzutu wolnego zaskoczył Nysę Jan Rytko. Nie minęło 120 sekund, a Górnik wygrywał 2:0. Strata w środku polu zakończyła się golem Dominika Sobiesierskiego. 

Wydawało się, że mamy mecz pod kontrolą, a tymczasem popełniliśmy dwa głupie błędy. Przy pierwszym trafieniu rywale nie do końca zachowali się fair. Chcieliśmy wybić piłkę, bo leżał nasz zawodnik, a tymczasem wyszedł z tego rzut wolny, który skończył się golem – mówił. Wspomnianym piłkarzem był Bartosz Mróz, którego uraz był na tyle poważny, że zawodnika zabrakło w drugiej części meczu.

Kłodzczanie w 55. minucie za sprawą Mikołaja Łazarowicza wrócili do gry, a defensor MKS popisał się ładnym uderzeniem z okolic szesnastego metra. Wałbrzyszanie szybko, bo pięć minut później, ponownie byli na dwubramkowym prowadzeniu. Nysa nie załamała się i licznie zgromadzeni kibice na ostatnim meczu w Kłodzku tej rundy, przeżyli szalone dwadzieścia minut meczu.

Bohaterem meczu był Mikołaj Łazarowicz. To on ponownie zdobył kontaktowego gola, a w 84. minucie doprowadził do remisu. – To był dzień Mikołaja Łazarowicza, to co on dzisiaj zrobił, to nie mieści się to w głowie. Strzelił hat-tricka, gdzie jedna bramka była ładniejsza od drugiej. Kamil Kowalski wszedł z ławki i dołożył dużo w grze – cieszył się K. Konowalczyk.

Górnik grał już w tym momencie w osłabieniu, gdy za dwie żółte kartki plac gry musiał opuścić zdobywca drugiego gola, Mateusz Sobiesierski. Nysa poszła za ciosem i w 88. minucie wspomniany „Kowal” wyprowadził kłodzką drużynę na prowadzenie. Przyjezdni dwie minuty później stracili drugiego zawodnika, gdy tym razem za dwa upomnienia zawody przedwcześnie zakończył autor pierwszej bramki dla Górnika, Jan Rytko.

Mimo gry w dziewiątkę, zespół z Wałbrzycha w doliczonym czasie gry miał dwa stałe fragmenty gry, ale to Nysa zdobyła piątego gola, pieczętując zwycięstwo. Wynik na 5:3 ustalił Jacek Cebulski. Do rozegrania tej jesieni pozostaje kłodzkiej ekipie jedno spotkanie. W 15. kolejce Nysa zagra na wyjeździe z liderem, rozgrywek zespołem Foto Higieny Gać.