Facebook

Zaprzepaszczona szansa z liderem [foto]


Mocno osłabieni udali się na ostatni mecz w rundzie jesiennej do Gaci zawodnicy Nysy. Mimo to do pewnego momentu walczyli jak równy z równy z liderem IV ligi, Foto-Higieną. Jednak gol kuriozom był początkiem końca dla losów tego pojedynku.

Poniżej relacja, wypowiedzi i galeria zdjęć.

15. KOLEJKA IV LIGI-WSCHÓD: FOT-HIGIENA GAĆ – NYSA KŁODZKO 6:2 (1:1)
Bramki: 0:1 Adam Bońkowski (19, rzut karny), 1:1 Łukasz Kucyniak (22), 2:1 Janusz Gancarczyk (53), 2:2 Sule Ayinla (66), 3:2 Dominik Wejerowski (67), 4:2 Dominik Wejerowski (73), 5:2 Janusz Gancarczyk (85), 6:2 Igor Barros (87). Sędziowali: Dawid Maryszczak – jako główny oraz Sławomir Michałczak i Grzegorz Soroka (KS Jelenia Góra). Nysa: Rosiak – Słomka, Pierzchalski, Adamczyk, Wiącek, Wojtal, Bońkowski, Ciupider (70 Dędys), J. Cebulski (80 Kowalski), Ayinla (66 Wiącek), Dereń.

Zobacz GALERIĘ ZDJĘĆ. 

- Jechaliśmy na mecz do lidera mocno osłabieni, nie mając naszych etatowych dwóch obrońców - mówił trener Krzysztof Konowalczyk. Zabrakło Pawła Cebulskiego, a za żółte kartki pauzował Mikołaj Łazarowicz. Jego miejsce na środku obrony zajął Tomasz Pierzchalski, a na boku wystąpił Marek Słomka.

Z nadziejami rozpoczynali zawody kłodzczanie, mając w pamięci wcześniejsze mecze z czołówką. I to kłodzczanie jako pierwsi wyszli na prowadzenie. W polu karnym faulowany był Grzegorz Dereń, a jedenastkę na gola zamienił Adam Bońkowski. Riposta gospodarzy była natychmiastowa, bo 180 sekund mieliśmy remis. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:1, ale Nysa miała swoje okazję na drugiego gola. Najbliżej był Sule Ayinla, który zamykał akcję na dalszym słupku, ale jego uderzenie było niecelnie.

Drugą połowę z animuszem rozpoczęła Nysa, ale dość szybko została skarcona w 53. minucie przez drużynę z Gaci. Dziesięć minut później był remis, gdy po dośrodkowaniu z prawej strony futbolówkę do bramki skierował Sule Ayinla. I również tym razem rywale bardzo szybko odpowiedzieli na trafienie przyjezdnych. Dominik Wejerowski miał dużo szczęścia, bo po jego uderzeniu z 25. metrów futbolówka odbyła się od nierównej murawy przed interweniującym bramkarze i wpadła do bramki

- Graliśmy nieźle do wyniku 3:2 wtedy wszystko się posypało. Praktycznie sami strzeliliśmy sobie bramki w tym meczu – złościł się szkoleniowiec MKS. W 73. minucie Foto-Higiena strzelając czwartą bramkę, rozstrzygnęła losy meczu, ale to nie był koniec goli w tym meczu. - Prowadziliśmy grę na początku drugiej połowy a tracimy kuriozalne bramki. Szkoda wysiłku, który został na boisku tak zaprzepaszczony – dodał K. Konowalczyk.

Ostatecznie Nysa uległa 2:6, kończąc rundę jesienną na siódmym miejscu w tabeli, z dorobkiem 23. wywalczonych punktów. Warto podkreślić, że na stadionie w Gaci piłkarze Nysy mogli czuć się jak u siebie w domu. Na to spotkanie udała się grupa kilkunastu kłodzkich kibiców, którzy przez całe spotkanie zagrzewali do walki zawodników MKS.