Facebook

Bez przełamania wiosną [foto]


Błędy w obronie i brak skuteczności - to najczęściej powtarzane słowa po kolejnym przegranym meczu Nysy w IV lidze. Tym razem kłodzczanie musieli uznać wyższość Sokoła Marcinkowice.

Poniżej relacja, wypowiedzi oraz zdjęcia.

IV LIGA - GRUPA II: MKS NYSA KŁODZKO – SOKÓŁ MARCINKOWICE 1:3 (1:2)
Bramki: 0:1 Mateusz Magusiak (14), 1:1 Tomasz Pierzchalski (rzut karny, 41), 1:2 Tomasz Rudolf (44), 1:3 Tomasz Rudolf (72). Sędziowała: Ewa Żyła (KS Wrocław). Nysa: Rosiak – Kowalski, Konowalczyk, Adamczyk, Kozłowski,  Ciupider (53 Dereń), Pierzchalski (67 Dymek), Wojtal, Ayinla (79 Słomka), Fatyanov, Marks. 

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

Sporo zmian zaszło w wyjściowej jedenastce Nysy na mecz z Sokołem Marcinkowice. Część z nich podyktowana była urazami, bo te z gry wykluczyły kapitana Adama Bońkowskiego oraz Jacka Cebulskiego. Z powodu żółtych kartek nie mógł wystąpić Bartosz Mróz. Szansę od pierwszej minuty otrzymał m.in. Andrzej Marks czy Sule Ayinla

Sokół, który zajmuje czwarte miejsce w tabeli, przyjechał do Kłodzka podbudowany wywalczeniem Pucharu Polski okręgu wrocławskiego (w finale pokonali 1:0 trzecioligową Ślęzę Wrocław). – Rywal gra siłową piłkę, jednak jeśli trafią na zespół, który jest szybki i techniczny, to można ich pokonać. A jeśli ktoś gra ich stylem to może mieć duży problem – mówił przed meczem trener K. Konowalczyk.

Goście już w 14. minucie wykorzystali niefrasobliwość defensywy i wyszli na prowadzenie.  W 35. minucie szarżujący Alex Fatyanov został wycięty w polu karnym, ale prowadząca te zawody sędzina Ewa Żyła rzutu karnego nie podyktowała. Za to jedenastkę dość niespodziewanie odgwizdała kilka minut później, którą na gola zamienił Tomasz Pierzchalski.

Drużyna z Marcinkowic jeszcze przed przerwą odzyskała prowadzenie. Po wznowienie gry rzutem z autu na wysokości pola karnego, akcję wykończył z najbliższej odległości Tomasz Rudolf. Były gracz wrocławskiego Śląska rozstrzygnął losy meczu na kwadrans przed końcem meczu, gdy niepilnowany po rzucie rożnym skierował futbolówkę do siatki.

Nim padł trzeci gol, ponownie kłodzczanie stworzyli sobie cztery stuprocentowe sytuacje po których powinni doprowadzić do wyrównania. Okazji nie wykorzystał Alex Fatyanov, czy wprowadzony w drugiej połowie Grzegorz Dereń, a najlepszą zmarnował Sule Ayinla. 
 
- To był pierwszy mecz w tej rundzie, który przegrywamy zasłużenie. Byliśmy słabsi, Sokół przewyższał nas fizycznością w tym meczu. Takie spotkania trochę mniej bolą, bo jak wiemy, że jesteśmy słabsi to możemy popracować nad tym, co robimy źle. Wcześniej, jak choćby z Orłem Ząbkowice Śląskie, nie graliśmy źle, a przegrywaliśmy mecze – podsumował zawody kłodzki szkoleniowiec.

Teraz w ciągu siedmiu dni Nysa rozegra trzy. Kłodzczanie nadal czekają na pierwsze punkty wiosną, a przed nimi dwa ciężkie mecze. W środę zagrają na wyjeździe z Piastem Żerniki-Wrocław, który w tym roku jeszcze nie przegrał. A w ostatniej kolejce urwał punkty liderowi z Gaci. Piast przegrywał na wyjeździe 0:2, ale zdołał doprowadzić do remisu. Z kolei w sobotę do Kłodzka przyjedzie Polonia-Stal Świdnica.