Facebook

Cenne trzy punkty w osłabieniu [foto]


Nysa wywalczyła cenne trzy punkty w Jaworzynie Śląskiej. Podopieczni Krzysztofa Konowalczyka zwycięskiego gola, grając w osłabieniu.

Jak spotkanie ocenia trener Krzysztof Konowalczyk i Tomasz Pierzchalski? Poniżej relacja oraz zdjęcia z meczu.

IV LIGA: KAROLINA JAWORZYNA ŚLĄSKA – MKS NYSA KŁODZKO 0:1 (0:0)
Bramka: Tomasz Pierzchalski (87). Czerwona kartka: Aleks Fatyanov (83, za dwie żółte). Nysa: Borkowski (46 Rosiak) – Kowalski (74 Kozłowski), Pierzchalski, Adamczyk, P. Cebulski, Wojtal, Bońkowski, Dereń (71 Dymek), Mróz (90 Słomka), Fatyanov, Marks (90 Rzeczycki).

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

- Mimo, że graliśmy z ostatnim zespołem w ligowej tabeli, wiedzieliśmy, że nie będzie to łatwe spotkanie. Pierwsza połowa była bardzo spokojna, ale w drugiej mogliśmy już wygrać wysoko – mówił trener Krzysztof Konowalczyk. O pierwszych 45. minutach można powiedzieć, że się odbyła. Warte jedynie odnotowania jest uderzenie z rzutu wolnego Mateusza Adamczyka, które jednak poszybowało tuż nad poprzeczką.

W przerwie musiało dojść do zmiany między słupkami bramki Nysy. Urazu nabawił się Jan Borkowskiego i musiał go zastąpić Patryk Rosiak. Ponadto w meczu zabrakło Dawida Ciupidera (pauza za kartki) oraz Jacka Cebulskiego (kontuzja).

- Każdy wyszedł skoncentrowany i dzięki temu kontrolowaliśmy to spotkanie. Mieliśmy parę sytuacji, żeby wcześniej otworzyć wynik. Wykorzystaliśmy jedną z nich i najważniejsze, że trzy punkty pojechały do Kłodzka – cieszył się Tomasz Pierzchalski. To właśnie defensor MKS w 87. minucie wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego Kamila Dymka i po uderzeniu głową umieścił futbolówkę w siatce. W tym momencie Nysa grała już w osłabieniu, gdy kilka minut wcześniej drugi żółty, a w konsekwencji czerwony kartonik, zobaczył Aleks Fatyanov.

Nim padł gol, to okazje do otworzenia wyniku miał Paweł Cebulski, którego uderzenie wybronił golkiper Karoliny. W dogodnych okazjach pod bramką znajdywał się Grzegorz Dereń czy Andrzej Marks, ale nie potrafili ich wykorzystać. - Podsumowując to zagraliśmy dobre spotkanie mimo niewygodnego boiska, które przeszkadzało wielokrotnie w decydujących sytuacjach – dodał kłodzki szkoleniowiec.

Doczekaliśmy się również debiutu Wojciecha Rzeczyckiego. Pozyskany zimą z Lechii Dzierżoniów defensor, który wcześniej nie mógł grać z powodu urazu twarzy, pojawił się na placu gry pod koniec spotkania. Wygrana pozwoliło Nysie złapać oddech i obecnie nad strefą spadkową MKS ma osiem oczek przewagi.

A teraz Nysę czekają dwa mecze w nadchodzącym tygodniu. We wtorek (01.05.) kłodzczanie zagrają zaległe spotkania z Unią Bardo, a w sobotę (05.05.) podejmą na własnym stadionie Wiwę Goszcz.