Facebook

Tanio skóry nie sprzedali


Pięć bramek, w tym dwie czerwone kartki zobaczyli kibice w meczu Śląska i Nysy. Kłodzczanie przegrywali 0:3, ale nie poddali się i dzielnie walczyli o korzystny rezultat.

Poniżej relacja z meczu.

IV LIGA DOLNOŚLĄSKA: ŚLĄSK II WROCŁAW – MKS NYSA KŁODZKO 3:2 (2:0)
Bramki: Adrian Łyszczarz (18), 2:0 Jakub Kierkiewicz (43), 3:0 Jakub Kolasa (55), 3:1 Jacek Cebulski (61), 3:2 Adam Bońkowski (90+4). Czerwone kartki: Poprawa (49, Śląsk) oraz P. Cebulski (87, Nysa). Śląsk II: Budzyński – Caliński, Paweł Kucharczyk, Poprawa, Kierkiewicz, Kazimierowicz, Piotr Kucharczyk (Tabaka 78’), Skrzypek (Łazarowicz 52), Kolasa (Adrian Sobczak 83), Łyszczarz, Fryczkowski (Jaroszyński 70). Nysa: Borkowski – Kowalski, Rzeczycki, Adamczyk (62 Słomka), P. Cebulski, Wojtal (41 Fatyanov), Ciupider (60 J. Cebulski), Mróz, Bońkowski, Dereń (80 Ayinla), Marks.

Zespół Nysy do Wrocławia jechał skazywany na wysoką porażkę. Statystyki przemawiały za wiceliderem tabeli, który na własnym boisku przegrał tylko raz, w rundzie wiosennej, ulegając 1:3 z Foto-Higieną. Pozostałe mecze wygrał, tracąc w nich zaledwie łącznie siedem bramek. Jesienią lepsza była Nysa, która sprawiła sensację, wygrywając 2:1.

Po pierwszej połowie na powtórkę z Kłodzka się nie zanosiło. - W tej części nie graliśmy dobrze taktycznie, a do tego nie wystrzegaliśmy się błędów indywidualnych – ocenił trener Krzysztof Konowalczyk. Kłodzki zespół skupił się przede wszystkim na defensywie, ale dał się zaskoczyć dwukrotnie. W 18. minucie Adrian Łyszczarz wykończył zespołową akcję, a tuż przed przerwą Jakub Kierkiewicz uderzeniem z ok. 25 metrów zaskoczył Borkowskiego.

Drugie 45. minut rozpoczęło się od czerwonej kartki dla wrocławskiego zespołu. Futbolówkę wyłuskał Aleks Fatyanow, który w pierwszej połowie zastąpił kontuzjowanego Michała Wojtala i został sfaulowany przez Konrada Poprawę. Defensor Śląska przewinił tuż przed polem karnym wychodzącego na czystą pozycję Fatyanova i arbiter nie miał innego wyjścia jak pokazać czerwony kartonik. Silne uderzenie Grzegorza Derenia z rzutu wolnego zdołał jednak sparować Budziński.

 - Druga połowa to zmiana ustawienia i dużo lepsza gra. Szkoda głupio straconej trzeciej bramki, wtedy na pewno grałoby nam się jeszcze lepiej – dodał szkoleniowiec MKS. W 55. minucie miejscowi podwyższyli prowadzenie i wydawało się, że jest już po emocjach. Tymczasem w 61. minucie sygnał do ataku dał Jacek Cebulski, który po kilka meczach absencji, spowodowanej urazem, wrócił do gry.

W doliczonym czasie gry z rzutu karnego gola zdobył Adam Bońkowski. Nysie nie było już dane powalczyć o punkt, bowiem po golu arbiter zakończył zawody. Warto odnotować, iż w meczu tym przeciwko Nysie zagrało dwóch byłych zawodników graczy MKS. W wyjściowym składzie pojawił się Maksymilian Fryczkowski, a w drugiej części na palcu gry zameldował się Mikołaj Łazarowicz, który jeszcze jesienią strzelał gole w Kłodzku.

W następnej kolejce MKS zagra z kolejnym zespołem ze ścisłej czołówki. Rywalem będzie Bielawianka Bielawa.