Facebook

Czar prysł po przerwie [foto]


Po raz kolejny dwie różne połowy zagrali zawodnicy Nysy. Po pierwszej niezłej w ich wykonaniu, gdzie stwarzali sytuacje, mieli rzut karny, którego nie wykorzystali, to po zmianie stron praktycznie w kwadrans było po meczu. 

Poniżej relacja oraz zdjęcia z meczu.

26. KOLEJKA IV LIGI - WSCHÓD: NYSA KŁODZKO – BIELAWIANKA BIELAWA 0:3 (0:0)
Bramki: 0:1 Dawid Januszkiewicz (48), 0:2 Paweł Kuśmierek (57), 0:3 Murilo Maia (64). Sędziował: Łukasz Sobiło (KS Legnica). Nysa: Borkowski – Marks, Rzeczycki, Adamczyk, Kowalski, Wojtal, Ciupider, Bońkowski, Dereń, J. Cebulski, Ayinla. 


D
ostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

Nie po raz pierwszy w rundzie wiosennej widzimy dwie różne połowy w wykonaniu Nysy. Do przerwy kłodzczanie prezentowali się całkiem nieźle, przede wszystkimi stwarzali sytuacje pod bramką Bielawianki. Brakowało skuteczności, ale tuż przed przerwa nadarzyła się wyśmienita okazja, aby strzelić gola. Nysa otrzymała rzut karny, do futbolówki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Adam Bońkowski, ale kapitan MKS trafił w słupek…

I najlepiej po pierwszych 45. minutach byłoby zakończyć relację. Może oddajemy głos trenerowi MKS. - Jesteśmy nieprzytomni po przerwie. Mówimy sobie jedno, pobudzamy się w szatni, a na boisku tego nie widać. Za to daje się zaobserwować duży brak zaangażowania u paru chłopaków, co mnie bardzo boli. Nie wiem jak można chcieć grać w piłkę, chodzić na treningi, a na meczu nie mieć jaj. Nie być tam, gdzie się powinno i nie walczyć o każdą piłkę. Nie mam pojęcia dlaczego umiemy grać tylko pierwsze 45. minut i taka sytuacja powtarza się kolejny raz. To wszystko jest w głowach – mówił wyraźnie załamany po końcowym gwizdku szkoleniowiec Krzysztof Konowalczyk.

Plus jest taki, że Nysa nadal jest nad strefą. Ma obecnie tylko dwa oczka przewagi nad Wiwą Goszcz, ale wciąż wszystko we własnych nogach, głowach? Teraz MKS czekają dwa mecze z drużynami ze strefy spadkowej. Najpierw wyjazd do Wołowa, a później potyczka z Pogonią Oleśnica.