Facebook

Cenna wygrana Nysy


Podopieczni Krzysztofa Konowalczyka wracają z Wołowa z tarczą. Nysa odniosła bardzo ważne zwycięstwo w kontekście walki o utrzymanie.


Poniżej relacja oraz wypowiedzi z meczu.

27. KOLEJKA IV LIGI (GRUPA WSCHODNIA): MKP WOŁÓW – NYSA KŁODZKO 1:2 (0:2)
Bramki: 0:1 Michał Wojtal (4), 0:2 Grzegorz Dereń (16), 1:2 Dominik Maziarz (63). Sędziował: Waldemar Socha (Kolegium Sędziów w Jeleniej Górze). Nysa: Borkowski (46 Rosiak) – Konowalczyk, Rzeczycki, Adamczyk, Marks, Ciupider (60 Pierzchalski), Wojtal (90 Dymek), Kowalski (34 Mróz), Bońkowski, J. Cebulski, Dereń (80 Ayinla).

Mecz z MKP to było kolejne spotkanie o przysłowiowe sześć punktów. Gdy rozpoczynał się mecz w Wołowie, to obydwie ekipy znały rezultat pomiędzy Wiwą Goszcz, a Sokołem Wielka Lipa. Lepsi w tym meczu byli goście, wygrywając 2:0, a więc kłodzczanie w przypadku wygranej odskoczyliby od strefy spadkowej na pięć oczek. Z kolei wołowianie, inkasując trzy oczka, mieliby realne szanse na zachowanie bytu.

Szkoleniowiec MKS nie mógł skorzystać z trzech zawodników. Zabrakło Pawła Cebulskiego (pauza za czerwoną kartkę), Aleksa Fatyanova (uraz) oraz Filipa Kozłowskiego. Lepiej w pojedynek weszli przyjezdni. Minął ledwie kwadrans meczu, a Nysa prowadziła 2:0. Już w czwartej minucie  4. minucie do siatki po uderzeniu zza pola karnego trafił Michał Wojtal. Jego wyczyn w 16. minucie skopiował Grzegorz Dereń i MKS prowadził 2:0.

Do przerwy rezultat nie uległ już zmianie, ale kłodzka drużyna straciła... bramkarza. – Janek (Borkowski-red.) przy interwencji uderzył biodrem w słupek i nie był w stanie kontynuować gry – mówił trener Krzysztof Konowalczyk. Golkiper wybronił uderzenie zmierzające w okienko bramki, ale nie zdołał ominąć słupka. Zdołał jednak dograć pierwszą połowę, ale na drugą część pojedynku wyszedł Patryk Rosiak.

Miejscowi w 63. minucie zdobyli gola kontaktowego i zaczęli grać bardzo ofensywnie. Kłodzkim kibicom od razu przypomniał się mecz z Wiwą Goszcz, gdzie MKS też prowadził 2:0, ale nie zdołał wywalczyć choćby punktu. Tym razem było jednak inaczej. – W końcu zagraliśmy całym zespołem. Swoją cegiełkę dołożyli nasi dwaj bramkarze i to wszystko przełożyło się na komplet punktów. Nie graliśmy pięknej piłki, ale zagraliśmy tak, aby wygrać, czyli z sercem i zaangażowaniem – podsumował zawody kłodzki szkoleniowiec.

W nadchodzącym tygodniu MKS czekają dwie kolejki. W czwartek (31.05.) Nysa na własnym boisku podejmie Pogoń Oleśnicę, a w niedzielę zmierzy się na wyjeździe z Górnikiem Wałbrzych. Później do rozegrania pozostanie już tylko jedna seria gier...