Facebook

Promyk nadziei... [foto]


Nie wiedzie się póki co piłkarzom Nysy w obecnym sezonie czwartej ligi. Tym razem ulegli beniaminkowi. O pierwszej połowie w wykonaniu Nysy najlepiej przemilczeć, ale w drugiej kłodzczanie mimo gry w osłabieniu zdobyli kontaktowego gola i bliscy byli doprowadzenia do wyrównania. 

Poniżej relacja, galeria zdjęć. Niebawem film.  

3. KOLEJKA IV LIGI (WSCHÓD): NYSA KŁODZKO – GKS MIRKÓW/DŁUGOŁĘKA 1:2 (0:2)
Bramki: 0:1 Dariusz Góral (17), 0:2 Marcin Siwek (44), 1:2 Bartosz Mróz (65). Czerwona kartka: Michał Wojtal (50, za dwie żółte). Skład: Cyba – Mróz, Spyrka, Fedorec, Ciupider (69 Drobek), Cebulski (75 Grudzień), Wojtal, Kowalski (61 Wiącek), Fatyanov (81 Fryczkowski), Bońkowski, Ayinla (54 Dereń).

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

Niewiele dobrego dało się powiedzieć o grze Nysy w pierwszej części gry. - Przespaliśmy dwa stałe fragmenty gry w pierwszej połowie, te dwie bramki ustawiły mecz. Z akcji przeciwnik nie robił nam krzywdy, myśmy kontrolowali ten mecz, ale indywidualne błędy w kryciu i do przerwy był wynik jaki był – mówił trener Krzysztof Konowalczyk.

Na przerwę goście schodzili prowadząc 2:0. W drugiej połowie zobaczyliśmy już odmienioną Nysę mimo, że musiała sobie radzić w osłabieniu. W 50. minucie drugą żółtą kartkę, która wywołała dużo kontrowersji, zobaczył Michał Wojtal i musiał opuścić plac gry.    

- Przewinienie było w niewielkiej odległości, gdzie stałem. Dla mnie faulu nie było, sędzia w rozmowie po meczu ze mną upierał się, że był. Nawet jeśli był to nie kwalifikował się on do pokazania drugiej żółtej kartki – relacja kłodzki szkoleniwiec.

Paradoksalnie po stracie zawodnika kłodzczanie nie załamali. Dodatkowo szybko, bo w 64. minucie za sprawą Bartosza Mroza udało się zdobyć kontaktowego gola. - Przeciwnik miał się czego bać, bo mimo gry w osłabieniu pokazaliśmy charakter. Zdobyliśmy gola i mieliśmy okazje do wyrównania – dodał.

Szkoleniowiec wprowadził do gry wszystkich ofensywnych graczy. Pojawił się Grzegorz Dereń, Jarosław Drobek, Maksymilian Fryczkowski czy Mateusz Grudzień. Ten ostatni na pięć minut przed końcem meczu mógł doprowadzić do remisu, ale przestrzelił z najbliższej odległości.  Wcześniej świetnym uderzenie z piętnastego metra popisał się Dereń, ale jego uderzenie zdołał obronić golkiper GKS.

- Mamy potencjał w tym zespole, ja proszę kibiców o cierpliwość. Latem zaszło sporo zmian kadrowych w drużynie i potrzebujemy czasu, aby się zgrać. Na pewno lepiej to będzie funkcjonowało i zaczniemy punktować – dodał K. Konowalczyk.  Za nami trzy kolejki, a MKS ma na swoim koncie zero zdobytych punktów i tylko dwa zdobyte gole przy dziesięciu straconych. A za tydzień mecz derbowy z Piastem Nowa Ruda.