Facebook

Pech, pech, pech i znowu bez punktów [foto]


Dwa słupki, niewykorzystany rzut karny i kłodzczanie dość pechowo kończąc spotkanie ligowe bez punktów. Tym razem po niezłym meczu musieli uznać wyższość Polonii-Stali Świdnica. 

Poniżej relacja, wypowiedzi i zdjęcia z meczu.

13. KOLEJKA IV LIGI: POLONIA-STAL ŚWIDNICA – NYSA KŁODZKO 2:1 (0:0)
Bramki: 1:0 Wojciech Szuba (48, rzut karny), 2:0 Marcos Pauli Baumgarten (54), 2:1 Oleksii Fatyanov (71). Polonia-Stal: B. Kot - Ł. Kot, Salamon, Sowa, Kozachenko, Białasik, Szuba, Myrta, SZczygieł, Baumgarten, Santos. Nysa: Borkowski - Wojtal, Fedorec, Ciupider, Fatianov, Cebulski, Bońkowski, Mróz, Kowalski (62 Drobek), Dymek (38 Dereń (75 Ayinla), Fryczkowski.

Dostępna jest GALERIA ZDJĘĆ.

- Zagraliśmy dobre zawody i na pewno szkoda że nie zagraliśmy tak tydzień temu z Unią  Bardo – mówił trener Krzysztof Konowalczyk. My też żałujemy, że tak grającej Nysy nie oglądamy w każdym meczu, bo pozycja w tabeli byłaby z pewnością o wiele lepsza.

W meczu z Polonią-Stalą co prawda nie udało się wywalczyć choćby punkty, ale z przebiegu meczu kłodzczanie na porażkę nie zasłużyli. Po pierwszej połowie utrzymywał się bezbramkowy, chociaż to Nysa zmarnowała świetną okazję do objęcia prowadzenia, gdy w słupek trafił Oleksii Fatyanov….

Wychodząc na drugą część mecz szkoleniowiec MKS powtarzał swoim zawodnikom, aby nie stracić głupio bramki. Nie upłynęło nawet pięć minut, a nierozważny wślizg w polu karnym skończył się podyktowaniem dla gospodarzy jedenastki. Tą na gola zamienił Wojciech Szuba. W 54. minucie wydawało się, że jest po meczu, bo wtedy świdniczanie cieszyli się ze zdobycia drugiego gola.

Jednak Nysa nie załamała się i ruszyła do ataku. W 68. minucie ponownie MKS brakło szczęścia, bo Polonię-Stal ponownie uratował słupek. Tym razem pecha miał Maks Fryczkowski. Przyjezdni dopięli swego w 70 minucie, gdy po wrzutce Jarosława Drobka akcję celną główką zamknął Alex Fatyanov. Ten sam zawodnik w 76. minucie został bezpardonowo sfaulowany przez bramkarza i tym razem arbiter podyktował jedenastkę dla gości. 

Wyrównania nie było, bo uderzenie z jedenastu metrów kapitana MKS obronił Bartłomiej Kot. Kłodzczanie, mimo dalszych prób, nie odwrócili losów meczu. - Dzisiaj nam zabrakło trochę szczęścia, stworzyliśmy sobie parę dobrych sytuacji. Jestem zadowolony z postawy moich zawodników – dodał K. Konowalczyk.

Za tydzień do Kłodzka przyjedzie lider IV ligi. W 14. kolejce Nysa zagra ze Śląskiem II Wrocław.